Start arrow Artykuły arrow Grunwald 1410 A.D. 2007
 
Grunwald 1410 A.D. 2007
 

Napisany przez uiek, z 19-07-2007 01:00


W miniony poniedziałek, o 5 rano wróciłem do domu z pól grunwaldzkich. Spędziłem tam 3 dni, biegając boso w pseudohistorycznym stroju średniowiecznego chłopa. Jak ponad 100 000 ludzi byłem w okolicy inscenizacji wydarzeń z 1410 roku, w których wojska zakonu krzyżackiego zostały pokonane przez wojska prowadzone przez Władysława Jagiełłę.

Jednak w przeciwieństwie do widzów oraz członków bractw rycerskich moim celem wcale nie była bitwa, a raczej jej inscenizacja. W obozie ogniomistrzów znalazłem się , ponieważ po raz kolejny miałem pełnić rolę głównego technicznego podczas konkursu fireshow – Flames of the Night (moją podstawową rolą było sprawdzenie sprzętu przywiezionego przez uczestników, a także podpalanie i gaszenie go podczas konkursu). Konkurs podobno był udany – podobno ponieważ żadnego pokazu nie oglądnąłem nawet w połowie, gdyż ciągle byłem zajęty nadzorowaniem tego, co działo się poza wzrokiem widzów.


Jednak czym byłby wakacyjny wyjazd bez zabrania ze sobą kilku gierek? Znajomi kuglarze już przywykli do tego, że gdziekolwiek się pojawię, to mam ze sobą przynajmniej jedną grę. W zeszłym roku pokazałem im Jungle Speeda, który oczywiście przyjął się doskonale. W tym roku także wziąłem ze sobą gry. Kilka osób prosiło mnie, żebym zabrał szalona grę z totemem, ale odmówiłem. W końcu ludziom trzeba pokazywać coś więcej niż jeden tytuł.

Do plecaka zapakowałem Coloretto, Bang!, Bohnanzę oraz Eiertanz. Z wymienionych tytułów najlepiej przyjął się Pit, rozgrywany przy pomocy talii do Coloretto. Nieskromnie powiem, że spodziewałem się właśnie takiego obrotu rzeczy. W Bohnanzę, Coloretto i Banga! rozegrano jedynie pojedyncze partie, w Eiertanz nie zagraliśmy ostatecznie ani razu, natomiast Pita rozegrano kilkadziesiąt razy.

Do tego Cyrik przywiózł ze sobą tańszą wersję znanej chyba wszystkim Jengi, która dzieliła się z Pitem palmą pierwszeństwa. O ile w Pit grano najwięcej razy, to w Jengę grano najdłużej (jeżeli pod uwagę weźmiemy sumę czasu rozgrywek).

Co ciekawe, pojawił się też znajomy, który przywiózł ze sobą Jungle Speeda, jednak gra ta nie cieszyła się taką popularnością jak dwa wyżej wymienione tytuły. Cieszy mnie, że ludzie są otwarci na nowe gry, a nie chcą ciągle grać w jeden otrzaskany tytuł. Jeszcze trochę i będą mieli jakieś pojęcie o tym w co warto grać!

Niezmiernie żałuję, że nie udało mi się zrobić zdjęć pojedynczych partii, ale mam nadzieję, że Wasza wyobraźnia pozwoli uzmysłowić sobie jak to wyglądało:
Wyobraźcie sobie grupę ludzi w strojach stylizowanych na średniowieczne. Mieszaninę chłopów, paziów oraz kobiet ubranych w proste suknie. Wszyscy siedzą w namiocie przygotowanym z kawałka płótna, które jest w środkowej części podparte dwiema drewnianymi belkami (coś na kształt klasycznego namiotu „trójkąta” tylko znacznie większe). Na ziemi wyłożona jest warstwa słomy. Gracze siedzą wokół dwóch beli słomy, na których wyłożone zostało stare prześcieradło. Wszyscy siedzą i grają. To przekrzykują się chcąc wymienić karty. Chwilę później zamieniają się w farmerów sadzących na swych polach fasolki, a kilka minut później strzelają do siebie z pistoletów, wcielając się w role postaci ze spaghetti westernu.

Kawałek dalej od namiotu grypa ludzi siedzi przy stole zbitym z nieheblowanych żerdek i skupia się na wyciąganiu drewnianych klocków, starając się przy tym nie zburzyć wybudowanej z nich wieży.
Czyż to nie piękne?

Mam nadzieję, że następnym razem, kiedy ktoś z Was pomyśli o wyjeździe na Grunwald to weźmie pod uwagę, że także i tam czasami można pograć. Co prawda do dyspozycji mamy na ogół proste tytuły, ale w końcu do plecaka nie jest łatwo zapakować Khronosa, czy inną, równie skomplikowaną grę ;) Już dzisiaj zachęcam do poszukiwania obozu kuglarzy/ogniomistrzów, gdzie na pewno uda się znaleźć kilku chętnych do rozgrywki w proste i wesołe gry.

P.S. Chciałem także zdementować plotkę, że w niedzielę na blogu nie pojawił się wpis ponieważ wylądowałem w wariatkowie. To właśnie przez pobyt na Grunwaldzie nie mogłem nic wrzucić.
W sumie wyjazd pozwolił mi oddalić się przed pracownikami państwowych służb medycznych, dzięki czemu jeszcze przez jakiś czas powinniście mieć co czytać :D

Archiwalne komentarze:

Pancho pisze...

"Wyobraźcie sobie grupę ludzi w strojach stylizowanych na średniowieczne[...]" - że nie udało ci się zdjęć zrobić to wielka strata :(

uiek pisze...

No niestety - aparaty nie są historyczne :P

A tak na serio, to nie mam obecnie aparatu :( a jakoś nie mogłem doprosić się, żeby ktoś cyknął fotkę. Może w przyszłym roku ;)

Grace pisze...

Ale fotki z samego naszego obozu się znajdą, ponoć nawet ktoś nakręcił walkę o batonik, który był nagrodą dla zwycięzcy 4 rozgrywek Jengi.

uiek pisze...

Całe 2 zdjęcia z obozu:
http://kuglarstwo.pl/forum/album_page.htm?pic_id=1836
http://kuglarstwo.pl/forum/album_page.htm?pic_id=1831


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin