Warsaw Open 2007

Napisany przez uiek, z 13-09-2007 02:00


W miniony weekend w Warszawie odbyła się druga edycja Warsaw Open – imprezy planszówkowej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Popularnych Gier Towarzyskich „Mariasz”. Jest to jedna z nielicznych imprez w Polsce, gdzie organizowane są równolegle turnieje gier klasycznych (np. Backgammon, Szachy, Kości, Kierki itd.), „współczesnych” gier planszowych (Osadnicy z Catanu, Carcassonne, Tantrix) oraz bitewniaków, a do tego przygotowana jest część targowa, na której swoją ofertę mogą zaprezentować krajowi wydawcy gier. Zeszłoroczna edycja była niezwykle mocno krytykowana za słabą reklamę i byle jakie przygotowanie. Jednak była to krytyka zasłużona i w tym roku organizatorzy mieli się poprawić – czy im się udało?

Na Warsaw Open pojechałem, ponieważ zostałem poproszony przez właściciela krakowskiego wydawnictwa Galakta o poprowadzenie stoiska. Z związku z tym nie udało mi się wziąć udziału w turniejach, ale coś za coś.

Pierwsze wrażenie
Po przyjeździe na miejsce wszystko wyglądało dość dobrze – część targowa znajdowała się tuż obok miejsca, w której odbywały się turnieje. Dla wystawców zostały przygotowane specjalne boxy, a do rozgrywek turniejowych przygotowane były liczne stoły. Wszystko sprawiało naprawdę dobre wrażenie.

Część targowa widziana od góry (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Lista wystawców także nie wyglądała źle, poza firmami produkującymi karty (Carta Mundi), wydawcami oferującymi gry dla dzieci (Trefl, Granna) znalazły się także wydawcy bardziej „dorosłych" gier (Lacerta, Grapet (wydawca Tantrixa oraz Traxa), czy wspomniana Galakta). Oczywiście każdy wystawca przygotował na tę okazję niezwykle promocyjne ceny na swoje produkty.
Do tego na odwiedzających czekała możliwość zobaczenia wspaniałych modeli statków z Gwiezdnych Wojen, których przygotowanie zajęło ponad trzy lata! Jakby tego mało, chętni mogli także spróbować swoich sił w prowadzeniu zdalnie sterowanych samochodzików oraz pilotowaniu helikopterów RC. Kompletu dopełniała obecność księgarni internetowej mającej w swojej ofercie gry, łamigłówki oraz książki o grach; składnicy harcerskiej, która oferowała różnego rodzaju modele; Empiku, który wystawił na swoim stoisku wszelakie gry; oraz kilku stowarzyszeń powiązanych z szachami oraz warcabami. Oferta może nie rzucająca na kolana, ale było w czym wybierać.

Na osoby mające brać udział w turniejach czekało przygotowanych wiele stolików, a lista turniejów składała sie z 20 pozycji. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle.

Część turniejowa widziana od góry (autor zdjęcia: Paweł Furman)

A jak wyszło?
Od sobotniego ranka część turniejowa była oblegana dość mocno, za sprawą rozgrywanych mistrzostw w różnorakie tytuły. Natomiast część targowa była wyludniona przez cały dzień. Co jakiś czas pojawiała się zbłąkana duszyczka chcąca zobaczyć co też tam się dzieje. Niespecjalnie oblegany był też games room, gdzie można było pograć w różne tytuły zapewnione przez organizatorów oraz wydawców. Największym zainteresowaniem cieszyły się modele RC oraz ruletka.

Turnieje (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Sobota była tak słabym dniem, że część wystawców (w tym Empik, Lacerta oraz TiS) postanowiła zrezygnować z wystawiania się w niedzielę.
Drugi dzień był odrobinę lepszy – w części wystawowej był większy ruch, a games room cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że dostawiane były kolejne stoliki. Stało się to jednak nie za sprawą tego, że z Warszawy przybyła większa liczba mieszkańców zainteresowana imprezą, ale dlatego, że uczestnicy sobotnich turniejów przyszli skorzystać z „drugiej części” imprezy. Nawet finał, na którym, poza rozdaniem nagród, odbył się występ kabaretu Grzegorza Halamy nie przyciągnął specjalnie dużej liczby widzów.

Jak się okazało, winny był przede wszystkim brak jakiejkolwiek reklamy. Podobno w dzielnicy, w której odbywała się impreza były rozwieszane plakaty. Podobno, ponieważ Bazik, mieszkający ok. 400m od hali, nie znalazł nigdzie żadnej informacji o tym wydarzeniu, pomimo iż bywał w szkole i urzędzie, gdzie zgodnie z zapewnieniem organizatora miały wisieć rzeczone plakaty.

Jaka jest moja opinia o imprezie?
Warsaw Open miało potencjał stać się wielkim świętem planszówkowców z całego kraju. Możliwość zagrania w mistrzostwach z dobrymi nagrodami oraz szansa na poznanie oferty polskich wydawców powinna zachęcać, a nie odstraszać. Stało się jednak odwrotnie. W wielu turniejach liczba uczestników była mniejsza niż w zeszłym roku (w mistrzostwach Polski w Osadników z Catanu wzięło udział 18 osób, podczas gdy rok temu było ich dwa razy więcej!, a w turnieju Carcassonne wzięły udział cztery osoby), a pośród wystawców powszechne były głosy o próżnym wystawianiu się, ponieważ nikt tak naprawdę na imprezę nie przyszedł. Zresztą nic dziwnego, że liczba odwiedzających nie była zbyt wielka, bo skoro WO nie było wstanie przyciągnąć dużej liczby graczy ze stolicy, to co tu mówić o ściaganiu graczy z dalszych zakątków kraju.
Zamiast wielkiego ogólnopolskiego święta mieliśmy osiedlowy festyn zorganizowany za straszne pieniądze. Zamiast dużych targów mogących zapewnić reklamę, wydawcy otrzymali okazję spotkania się jedynie z częścią stałych klientów, którzy i tak dobrze znali ich ofertę. Wiele firm dość poważnie się zastanowi nad partycypacją w przyszłorocznej edycji (o ile taka będzie), ponieważ poza wydawaniem pieniędzy, nie przynosi ona im nic konkretnego.

Na osłodę
Żeby tekst ten nie był utrzymany w bardzo pesymistycznym nastroju, warto wspomnieć o ciekawostkach, z którymi można było zetknąć się na WO:

• Po raz pierwszy można było obejrzeć i zakupić polskie wydanie gry wspaniałej gry logicznej Blokus (która była jakiś czas temu opisana na naszym blogu ), która na krajowym rynku znalazła się dzięki firmie Granna. Cena po jakiej gra była sprzedawana na targach to 99zł, natomiast cena w większości sklepów będzie wynosiła 120zł (Oczywiście wyjechałem z Warszawy z własnym Blokusem ;) ).
Poza tym można było usłyszeć kilka informacji o najnowszej grze Mafia, która już niebawem ma trafić do hurtowni i na sklepowe półki.



• Wydawnictwo Lacerta przygotowało specjalną promocję na targi - otóż każdy kto dokonał zakupu Książąt Florencji Brał udział w losowaniu gry Tygrys i Eufrat.

• Na stoisku Trefla można było zobaczyć jak wygląda gra Skarb Zakonu - pierwsza polska gra, w której elementem mechaniki jest płyta dvd odtwarzana podczas rozgrywki (niestety płyta leżała obok planszy, a nie byłą wsadzona, do żadnego odtwarzacza).

• Na stoisku Galakty można było (poza spotkaniem się ze mną ;))po raz pierwszy ujrzeć wielkoformatowy wydruk prezentujący okładkę kolejnego dodatku do Osadników – Miasta i Rycerze z Catanu, który ma ukazać się w okolicy listopada. Do tego chętni mogli zakupić zapasowe talie kart do Osadników, które mają być niedostępne w normalnej sprzedaży.


Ponadto WO było okazją na spotkanie się ze znajomymi z innych miast. Tylko czy do tego trzeba organizować imprezę której budżet to kwota, która ma więcej niż dwa zera, a wpisowe wynosi 26zł? Moim zdaniem nie bardzo.

Galeria stoisk:

Granna (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Lacerta (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Modelarnia.pl (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Taktyka i Strategia (po prawej Carta Mundi) (autor zdjęcia: Paweł Furman)

Anime Gate, księgarnia Tropy.pl (stoisko wspólne z firmą Grapet) oraz Galakta

Archiwalne komentarze:

Sztefan pisze...

Ostatnie zdjęcie pokazuje jak się opiekowałeś stoiskiem Galakty ;)

uiek pisze...

Sztefan, ja robiłem to zdjęcie :P

Tak w ogóle to chciałbym podziękować wszystkim którzy przyszli pogadać, oraz tym, z którymi miałem okazję zagrać w małpki, żabki oraz inne gry. Nie będę dziękował imiennie bo na pewno kogoś zapomnę ;)

geko pisze...

Ja tam bawiłem się dobrze. Miałem okazję pograć, poznać ludzi znanych tylko z internetu (pogadać z Uiekiem m.in. na temat napisu Knizia na pudełku), kupić karty do Osadników i BMC w fajnej cenie. To tak z optymistycznej strony. Patrząc jednak z dystansu, to faktycznie impreza miała charakter lokalnego spotkania. Niestety trudno się du z Uiekiem nie zgodzić. Nasuwa mi się automatycznie skojarzenie z Pionkami. Impreza w domu kultury, bez sponsorów i cudów na kiju a takie masy ludzi i gier, że tylko pozazdrościć...

Michał Stajszczak pisze...

Z tego co widziałem, w turnieju Carcassonne brało udział nie 4 ale 6 osób, co i tak nie jest liczbą imponującą.
Trudno porównywać Warsaw Open z Pionkiem, bo te imprezy mają całkiem inny charakter. Nie wyobrażam sobie, aby na Pionku mogła sie odbyc symultana szachowa z udziałem Karpowa albo turniej pokera dla VIPów.


Dodaj do ulubionych Drukuj Wyślij znajomemu Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

   (0 głos)

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin