| Napisany przez uiek,
z 26-03-2008 01:00
|
 Pamiętam do dziś, jak dwa lata temu idąc przez halę wystawową w Essen usłyszałem jakiś dziwny dźwięk. Było to krótkie, metaliczne „tryryryryryt”, powtarzające się co kilkanaście sekund. Zaintrygowało mnie ono, jednak nie widząc w zasięgu wzroku niczego co by mogło być jego źródłem, pognałem dalej w gąszcz ludzi przebierających stosy gier. Kilka miesięcy po powrocie do kraju znajomy podesłał mi linka do filmiku z czymś co nazywało się UberOrbs. Hej! To wydaje taki dźwięk jak słyszałem! Są to po prostu dwa magnesy o dość specyficznym kształcie, które umiejętnie wyrzucone do góry tak właśnie „terkoczą”. Jednak wówczas cena za parkę takich magnesów wynosiła ponad 30-40zł, dlatego dość szybko o nich zapomniałem.
Znowu upłynęło kilka miesięcy i idąc przez Zakopane (gdzie mieszkałem w trakcie studiów) znowu usłyszałem znajomy dźwięk. Magnesy znajdowały się na jednym ze stoisk z „towarem różnym dla turystów”. Parka za jakieś 6zł – za tyle to czemu nie wziąć. Kupiłem, pobawiłem się przez kilka tygodni, schowałem do szafy i ponownie zapomniałem.
I wydawałoby się, że na tym koniec, gdyby nie to, że włoski geniusz połączony z siłami wydawniczymi firm Negus oraz Fantasy Flight Games nie spowodował wydania gry, w której głównym elementem są właśnie takie magnesy! Gra z magnesami – plus. Gra dla dzieci – plus. Jak można się domyślić Rattlesnake (bo tak właśnie się owa gra zwie) w niedługim czasie znalazła się w Krainie Gier.
Pudełko i jego trzewia. Rattlesnake (czyli po polsku grzechotnik) jest zapakowany w pudełko wielkości Cytadeli, jednak jest ono trochę grubsze. Mogłoby się więc wydawać, że w środku znajdziemy strasznie dużo elementów, natomiast pod pokrywką znajdziemy:
- planszę, na której narysowane są węże w różnych kolorach
- 12 jajowatych magnesów, które są „jajami grzechotników”
- kostkę
- instrukcję
I to wszystko! Wszystkie elementy są zapakowane w strasznie dużą wypraskę i bez problemu mogłyby się zmieścić w o wiele mniejszym opakowaniu (szukałem, czy pod wypraską czegoś nie ma, ale niestety nic poza powietrzem tam nie znalazłem). W sumie możecie powiedzieć, że nie ma się czego czepiać, jednak mydlenie oczu klientom tym dużym pudełkiem może być denerwujące (proste skojarzenie: duże pudełko = dużo elementów, więc warto wydać kasę), zwłaszcza, kiedy miejsce na szafach z grami jest już i tak mocno ograniczone.
 Pomijając kwestię wypraski to o samych elementach raczej złego słowa powiedzieć nie można. Plansza jest wykonana z dobrej jakości grubego kartonu, węże na niej nadrukowane są ładne i kolorowe, a magnesy są metaliczne, błyszczące i po upadku się nie psują (sprawdzone, acz nie rzucałem nimi nazbyt mocno). Kostka jest plastikowa i na sześciu ściankach ma różnokolorowe głowy węży, odpowiadające wężom znajdującym się na planszy. O ile do samej kostki nie mam uwag to obawiam się, że po długim używaniu może ona się zetrzeć, gdyż oznaczenia są na nią naniesione za pomocą naklejek, a nie są (jak być powinno) na niej nadrukowane, ani wyryte.
Zawartość pudełka
Zasady Rattlesnake to gra dla 2-4 graczy. Na początku rozgrywki każdy z nich otrzymuje równą liczbę magnesów – wężowych jaj. W swojej turze gracz musi rzucić kostką, a następnie umieścić jeden ze swoich magnesów-jajek na wężu w kolorze wskazanym przez kostkę. Jeżeli w wyniku jego ruchu magnesy znajdujące się na planszy się sczepią, bądź zlecą z planszy – gracz bierze je do ręki. Jeżeli nic takiego się nie wydarzy to kolejka przechodzi dalej. Jak łatwo się domyślić wygrywa gracz, który jako pierwszy pozbędzie się wszystkich magnesów.
Wrażenia Gra na pudełku ma zamieszczoną informację, że sugerowany minimalny wiek graczy to 8 lat. Moim zdaniem jest on zawyżony co najmniej dwukrotnie i dzieci we wczesnym wieku przedszkolnym z grą sobie spokojnie poradzą (choć nie wiem jak to jest w końcu ze szkodliwością pola magnetycznego, ponieważ można na ten temat spotkać całkowicie skrajne opinie). Rozgrywka jest prosta, szybka i wesoła. Gracze podczas dokładania magnesów robią śmieszne miny starając się dołożyć je odpowiednio (wystający język to klasyk). Kiedy im to się nie udaje, to z ust przeciwników (choć sami gracze też się do tego dołączają) rozlega się gromki śmiech. Cóż więcej chcieć od gry jak tego, żeby dostarczała czystej radości.
Rattlesnake to bez wątpienia gra dla dzieci. Jednak podczas ostatnich kilku dni wziąłem ją na spotkanie z rodziną i przy wspólnym stole zasiedli: ojciec, który już dawno temu przekroczył półwiecze, brat, który jeszcze kilka miesięcy będzie miał 2 jako pierwszą cyfrę wieku, jego odrobinę młodsza żona, oraz siostra, która ciągle odlicza dni do osiemnastki, choć zupełnie niedawno skończyła siedemnaście lat. Zostawiłem tę czwórkę, która niewątpliwie do najmłodszych nie należy, z grą i obserwowałem ich z boku. Wszyscy doskonale się bawili. Ojciec z bratem analizowali rozkład pola magnetycznego w zależności od różnych ułożeń magnesów, bratowa się ciągle denerwowała, że jej się magnesy łączą, choć nie powinny, a siostra dawała wszystkim „dobre rady”. To jest chyba najlepsza rekomendacja tego jak gra nadaje się dla osób odrobinę starszych.
W trakcie gry
Jednak do tej wspaniałej szklanicy miodu trzeba dodać łyżkę dziegciu (a może raczej jadu grzechotnika). Otóż moim zdaniem niezwykle poważną wadą tej gry jest liczba magnesów znajdujących się w pudełku. Podczas rozgrywek dla 4 osób 80% partii wygrywa osoba, która zaczynała, przy 3 graczach wygrywa na ogół osoba siedząca obok tego, kto pierwszy skusi (chyba, że skusi drugi gracz, wtedy wygrywa zaczynający). Przy dwóch osobach gra się praktycznie do pierwszego błędu. Dzieje się tak za sprawą tego, że pomimo losowego rozkładania jajek (którym steruje kostka), na planszy na ogół udaje się rozmieścić około 8-9 magnesów. Jeżeli w grze mamy ich tylko 12 to sami dopowiedzcie sobie czy jest to mało, czy dużo. Gra w Polsce kosztuje około 45zł. Z jednej strony jest to mało za fajną grę, ale z drugiej strony - za dużo, aby kupować drugi egzemplarz, tylko po to, aby powiększyć liczbę magnesów. Będę się chyba musiał przejść na jakąś giełdę i poszukać zestawów podobnych do tego jaki kupiłem na Krupówkach.
12 magnesów - zdecydowanie za mało
Podsumowując Rattlesnake to bardzo zabawna i prosta gra idealnie nadająca się dla dzieci oraz osób grających z dziećmi. Jest to pozycja o wiele prostsza i lżejsza od innej gry z magnesami – Polarity, a do tego umożliwia rozgrywkę w gronie 4 osób. Jednak zbyt mała liczba magnesów w połączeniu ze zbyt dużymi umiejętnościami grających może doprowadzić do tego, że zwycięstwo będzie zależało od miejsca przy stole. O ile w przypadku szybkiej gry dla dzieci można na to przymknąć oko, o tyle w gronie starszych osób może to być problem, który warto rozpatrzyć przed zakupem. Jeżeli czujesz w sobie dziecko, lubisz bawić się magnesami i masz ochotę zabawić się z jajami węży to polecsssssssssam ;o)
Tytuł: Rattlesnake Autor: Roberto Di Meglio Czas rozgrywki: ok. 10 min. Liczba graczy: 2-4 Wydawca: Fantasy Flight Games
Ocena ogólna: 3/5 (obniżona za zbyt małą liczbę magnesów) Wykonanie i grafika: 4/5 Złożoność: 1/5
Skrócony opis zasad na stronie wydawcy
Archiwalne komentarze: |
Rattlesnake można zobaczyć "w akcji" u Scotta, w jednym z jego występów w lokalnej telewizji:
http://www.boardgameswithscott.com/?p=79
A dodatkowe magnesy widziałem np. na aukcjach pod nazwą "śpiewające magnesy".