| Napisany przez uiek,
z 09-06-2008 00:05
|
W miniony weekend Gliwice przeżyły najazd planszówkomaniaków z całej Polski (i nie tylko). Winna temu wszystkiemu jest grupa z lokalnego MDKu, która już po raz siódmy zorganizowała Pionka – „gliwickie spotkania z grami planszowymi” lub, jak o imprezie mówi główny organizator Ignacy Trzewiczek, „święto gier”.
Mam to szczęście, że na Pionki jeżdżę prawie od początku, nie było mnie na pierwszej edycji, ale już potem nie opuściłem żadnej. Dzięki temu jestem naocznym świadkiem tego, co się z Gliwicach dzieje, a dzieje się sporo. Ostatnie spotkanie było naprawdę wspaniałe i oferowało dla miłośników naszego hobby nie lada atrakcje. Nowości i ciekawostkiNa Pionku miało w sobotę się odbyć spotkanie branżowe, jednak z różnych przyczyn się ono nie odbyło. Lecz nie oznacza to, że niczego nowego dowiedzieć się nie dało. Całą sobotę na sali można było „wyhaczyć” Jarka Basałygę z Egmontu, który poza miłą rozmową (oczywiście przy tej, czy innej grze) mógł pokazać testowy egzemplarz Zlotu Czarownic. Egzemplarz przywieziony przez niego to wersja jaką wydawnictwo dostało do akceptacji, jednak nie odbiega on podobno od tego, jak prezentować się ma ostateczne wydanie gry (jej premiera ma nastąpić na początku września). Jarek jednak milczał jak zaklęty jeżeli zapytało się go o dalsze plany wydawnictwa. 
W MDK cały czas był także Ignacy Trzewiczek z wydawnictwa Portal. Można było z nim porozmawiać na temat planów wydawniczych, które oczywiście są ogromne, jak to zwykle u Portala bywa, oraz zagrać w prototyp gry Witchcraft. Jest to najnowszy twór Michała Oracza, autora NS Hex. Gra jest przeznaczona dla dwóch graczy, a osoby, które miały stycznośc z tytułem wspominały, że przypomina on w pewnym stopniu Neuroshimę Hex, ale jest od niej lepszy. Warto wspomnieć, że specjalnie na Pionka Ignacy przygotował ogromną wersję pokazową, która robiła naprawdę imponujące wrażenie. Witchcraft Na Pionku po raz kolejny można było też spotkać Petra Muraka z Czech Games Edition. Niestety Petr przyjechał sam, bez Vlaady Chwatila, który miał być gościem specjalnym ostatniej edycji Pionka. Wesoły gość z południa cały czas pokazywał gry, a jednym z hitów była kooperacyjna gra o roboczym tytule Space Alert. Jeżeli chodzi o możliwości testowania gier to jak zwykle Adam "Folko" Kałuża przyniósł ze zobą kilka pudełek ze swoimi prototypami (pewnie część z nich zostanie wydana). Do tego w niedzielę odbyło się specjalne spotkanie ze wszystkimi miłośnikami-twórcami, na którym każdy mógł zaprezentować swój prototyp, opowiedzieć o nim to i owo, a potem wysłuchać co na jego temat sądzą inny.
Gracze i gryCiekawostki ciekawostkami, a wydawcy wydawcami, ale sercem Pionka były, są i będą gry i gracze. Przez całe dwa dni sale wypełnione były miłośnikami gier, którzy rozgrywali masę ciekawych gier. Mnie udało się wreszcie zagrać w Cathedral (gra logiczna o budowaniu miasta), Rumis (przestrzenna gra, w której układamy klocki w taki sposób, aby zasłonić elementy przeciwnika), Quads (gra logiczna Krisa Burma wydana przez wydawnictwo Gigamic), Salut les Filles (szalona gra, w pokazywanie ludzi palcami, w stworzeniu której palce maczał sam Mistrz – Roberto Fraga), Pandemic (kooperacyjna gra o walce ze światową pandemią chorób zakaźnych)… Wymieniać można by jeszcze długo, a to historia zaledwie jednego z wielu uczestników. Każdy z przyjezdnych w coś grał, coś mu się podobało mniej, coś bardziej, ale liczyła się przede wszystkim dobra zabawa, a tej nie brakowało.
Nie brakowało też pozytywnych ludzi, którzy stworzyli magiczną atmosferę. Przybyli oni z różnych zakątków kraju (byli nawet maniacy ze Szczecina i Gdańska, którzy w podróży spędzili 8h i więcej). Dla nich wszystkich liczyła się radość i przyjemność – nie ważne było zwycięstwo, ponieważ tym co było istotne to możliwość poznania ludzi, spędzenia z nimi wspaniałych chwil, które nawet największemu mrukowi poprawiłyby nastrój. Atrakcje z nagrodamiTradycją Pionka są także turnieje, których i tym razem nie zabrakło. Podczas imprezy zostały zorganizowane konkursy: wiedzy (Konkurs Trzewika und Folko und wc und Freunde), logiczny, turniej Pitchcar Mini, turniej Carrom, turniej Neuroshimy Hex. Do tego publiczność oglądająca poszczególne wydarzenia miała okazje na drobne „fanty”, jeżeli znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Część nagród Ze swojej strony chciałbym więcej wspomnieć o konkursie wiedzy. Tym razem organizatorów wspomogli przyjaciele przez co konkurs stał się ciekawy, ale niezwykle trudny (wręcz morderczo trudny). Poprzez eliminacje wyłonionych zostało 5 drużyn, które stanęły ze sobą do boju w odpowiedziach na pytania, a te proste nie były. Do bardziej hardcore'owych należały „Wymień tytuły pierwszych czterech płyt Led Zeppelin”, „W jakiej dziedzinie ekspertem jest Reiner Knizia (bynajmniej nie chodzi o gry planszowe)?” czy „Podaj jakie awatary mają następujące osoby (chodziło o ilustracje z forum internetowego)”. Sądzicie, że to proste? ok, w takim razie na dokładkę zaserwowano jeszcze rebusy, które moim zdaniem były wzięte z kosmosu! Poniżej macie ilustracje kilku z tych dostępnych podczas konkursu (autorami zdjęć jest Adam Kałuża): Nie wiem jak (ten środkowy rebus trafił się nam i co dziwne jakimś cudem go rozwiązaliśmy), ale Tiju i ja dostaliśmy się do finału, w którym to pytania były jeszcze gorsze! Jednak tutaj także się nam pofarciło, dzięki czemu zajęliśmy pierwsze miejsce (na poprzedniej edycji byliśmy drudzy). Jednak gratulacje należą sie wszystkim uczestnikom, ponieważ pytania były na prawdę wymagające i trzeba było mieć ogromną wiedzę nie tylko planszówkową (ale także z dziedzin muzyki, filmu, sztuki, piłki nożnej itp.) Turniej Carrom
Wstawki Krainy GierKorzystając z tego iż jeden z laureatów (Russ) był obecny na Pionku, poprosiliśmy Jarka Basałygę (Egmont), aby oficjalnie wręczył nagrodę naszemu zwycięzcy, który w naszym ostatnim konkursie wygrał Futbol Ligretto.
Jarek Basałyga oraz szczęśliwiec Russ ze swoją nagrodą. Poza tym zgodnie z obietnicą poprowadziłem jedną partyjkę Ca$h’n Gun$ Live (niestety tylko jedną, bo czas w niedzielę upłynął wyjątkowo szybko). Dwunastka śmiałków spotkała się na sali gimnastycznej, gdzie biegała w poszukiwaniu dogodnych pozycji do strzału, skąd starali się "zdjąć" przeciwnika. Po rozegraniu sekwencji strzelanin żywi spośród odważnych dzielili się kasą. Mnie partyjka się spodobała (choć pełniłem jedynie rolę sędziego) grającym chyba także. Jednak wiem, że w kilku miejscach mogłem poprowadzić ją lepiej i już staram się nad tym pracować. Obiecuję, że na następnym Pionku będzie się poprawie!
Na zakończenieJak ogólnie podsumowuję Pionka? Jest to wspaniała impreza, na którą czeka się kwartał, ale te dwa dni w całości rekompensują te wiele tygodni oczekiwań. Przez ten jeden weekend przestaje się liczyć jaki kto ma zawód, skąd pochodzi, czy i czym się zajmuje. Po prostu wszyscy się spotykają i doskonale się ze sobą bawią. Dowodem na to też jest to, że magii imprezy ciągle ulega coraz więcej osób – na opisywanej edycji było około 200 zarejestrowanych uczestników!
Ze swojej strony zachęcam wszystkich do odwiedzenia Pionka, gdyż jest to naprawdę emocjonujące przeżycie, którego dobrze nie oddadzą żadne słowa. Po prostu musicie spróbować sami! Zapraszamy na kolejną edycję!
|