101 pomysłów
 

Napisany przez ThomasBittern, z 27-06-2008 10:00

 Goszcząc u brata w Warszawie postanowiłem pokazać starszej córce „trochę” stolicy. Prócz zwiedzania kilku tradycyjnych miejsc, wśród których znalazł się również nasz poczciwy Pałac Kultury i Nauki (jazda archaiczną windą, pan windziarz i wentylatorek zamontowany topornie do ściany przeszły już do historii tego pobytu), postanowiłem zajrzeć na Dworzec Centralny. Ciekawość moja była podyktowana ciągłym narzekaniem stołecznych żuli na jakość kwaterunku jaki zapewnia im stołeczne miasto. Cóż, mogę powiedzieć tylko, że w pełni się z nimi zgadzam. Syf jakich mało. Obraz dworca współgra z ogólnym krajobrazem Warszawy. Wstyd. A myślałem, że to ja mieszkam na za przeproszeniem zad… Ale sam jestem sobie winien. Brat ostrzegał! – „Warszawa to głęboki Wschód”, mówił. Tyle, że mi „głęboki” skojarzyło się z „dalekim” i doprawdy nie wiem jakim cudem pomyślałem o… Japonii!!! Jak się okazało, niesłusznie…


Ze stolicy nie wyjechałem jednak z pustymi rękami. Otóż będąc na rzeczonym Dworcu Centralnym (tfffuuu) zakupiłem sobie niewielką książeczkę Pana Steve’a Lucka pod tytułem „101 pomysłów na dobrą zabawę NAJCIEKAWSZE GRY ŚWIATA”. Pozycję wydały Arkady w bieżącym roku. Ciepła jeszcze!

Jako miłośnik gier wszelakich przewertowałem książkę dość szybko i starannie. To, do czego od razu każdy planszomaniak mógłby się przyczepić to „NAJCIEKAWSZE GRY”. Zaskok będzie niemiłosierny! Książka podzielona jest bowiem na działy, wśród których gry planszowe stoją na pierwszym miejscu. I cóż znajdujemy w tym dziale?: tryktrak, gomoku, warcaby chińskie, mancala, go, shogi, warcaby, szachy, paczisi, madżong, domino… No przepraszam bardzo, ale większość z nas przyzwyczajonych jest, że takie gry (skądinąd ciekawe bardzo dinozaury) wkłada się do działu gier klasycznych. A tu co? Dział gier klasycznych figuruje na końcu. I co tam jest? NIGDY NIE ZGADNIECIE!!! No dobra, nie ujawniłem wszystkiego. Dział nosi tytuł „Komercyjne gry klasyczne”. Zaje… fajnie! Nie wiecie co to są „Klasyczne gry komercyjne”? Już wyjaśniam: Blokus (!) – pamiętam jak powstawał, a już klasyka, Cluedo, Jenga, Monopoly, Scrabble, Gra w życie, Węże i drabiny, Pictionary, Ryzyko, Trivial Pursuit, Rummikub, Mastermind, Bitwa morska, Othello, Connect Four, Twister, Aggravitation, Payday, Frustracja.

 

  

Poza pierwszą pozycją reszta to tylko młodsze pokolenia dinozaurów. Większość dobrze nam znana. Kamienie milowe gier, produkowane w dużych nakładach do dzisiaj. O nowszych grach planszowych niestety nie ma ani słowa. A szkoda, bo przecież przez ostatnie dwadzieścia lat powstała cała masa znakomitych gier planszowych, o których (w zestawieniu z powyższymi) mało kto słyszał. Sytuacji nie ratuje specjalnie zamieszczony na końcu książki indeks stron internetowych. Polskich stron istotnie sporo, ale brak chyba kilku najważniejszych, a przynajmniej jednej. Sytuacja ta przypomina mi ciągłe boje z telemarketingiem „Panoramy firm”. Dzwonią do mnie z 10 razy w roku. Zajmują czas próbując udowodnić błędną teorię o niezbędności wpisu moich firm do ich wątpliwej wartości indeksu. Z Panoramy nie korzystam już, tak jak i wszyscy moi znajomi, od dobrych kilku lat. Nigdy nie udało mi się znaleźć w tej książce tego co chciałem. Powód jest prosty, mało firm jest przekonanych o skuteczności tej formy reklamy! Reklamy oczywiście płatnej.
   

Wracając do książki. Gry klasyczne znam, łącznie z tymi „komercyjnymi”. Dwa działy dla mnie mało przydatne. Pozostały cztery: gry karciane, gry ruchowe, gry salonowe, gry z użyciem kości. 

W grach karcianych zaskoczenia nie ma. Poker, brydż, kanasta, kuku, remik, czarny piotruś, oczko. Są jednak mniej znane, a dzisiaj zupełnie już zapomniane perełki, że wspomnę tylko o wiście, beziku i pikiecie. Można się doszkolić i przypomnieć zasady tych popularnych niegdyś gier. Gry ruchowe, to bilardy w kilku odmianach, strzałki, kule, kręgle, tenis stołowy, pchełki i… rzuć miedziaka. Nic ciekawego dla planszówkomaniaków. Salonowce jednak pominę, bo nie chcę Was zanudzać bierkami, ciuciubabką, czy grą w chowanego…

Pozostały gry z użyciem kości. Znacie świnkę? Nie? Nic ciekawego. No chyba, że macie dzieci i postanowiliście uczyć je liczyć na kościach. Boggle, kościany poker, oszust, asy, sekwensy, Yahtzee i zyskujące ostatnio znowu popularność Zamknij pudełko. Znowu nic ciekawego… I to wszystko. 

Jak ocenić tę pozycję? Dla starych wyjadaczy kompletnie nieprzydatna. No prawie. Ja przypomniałem sobie parę zabaw dla dzieci, które znakomicie skracają maluchom podróż. Wszystko co może być dla nas interesujące znajdziemy bez trudu w internecie. Za 29,90zł – bo tyle kosztuje ta książka, kupcie sobie jakąś fajną niedrogą karciankę. Radochy z wydanych 30 złociszy będzie pewno znacznie więcej. I tu mam prawdziwą zagwozdkę. Nie bardzo bowiem wiem, kto jest potencjalnym adresatem tej ładnie wydanej książeczki. Kredowy papier, ładne ilustracje, niewygórowana cena… Pytanie tylko dla kogo ta książka? Czy faktycznie ktoś pobieżnie interesujący się grami zakupi książeczkę ze 101 przepisami? Od gry w chowanego do szachów, od wisielca do monopolu? 

Odpowiedź kryje się na IV stronie okładki:

„Steve Luck jest autorem i wydawcą o dużym doświadczeniu, który zawsze, odkąd pamięta, entuzjazmował się grami. Dorastając, grywał w wista z rodzicami. Później zainteresowały go gry wymagające większej aktywności ruchowej, takie jak snooker i strzałki. Ostatnio, jako ojciec dwojga maluchów, zgłębia tajniki gier mających wpływ na rozwój psychiczny dzieci”.

  

Powiem tak, dobrze, że ukazują się różnorakie kompendia poświęcone grom. Znam (wcale nie takie duże) grono rodziców mających trochę czasu i chęci, aby zająć się swoimi dziećmi. Jeżeli nabędą tę pozycję i skorzystają z kilku, a możekilkunastu przepisów na fajna zabawę z dzieciakami to dobrze. Jeżeli trafi się kilku maniaków, którzy poprzez tę książkę odkryją na nowo zapomniane dawno gry, to też fajnie. Tylko na Boga niech nikt nie uczy dzieciaków większej aktywności ruchowej przez grę w snookera czy strzałki! A wpływ na rozwój dziecka ma każda z prezentowanych w książce gier. I w zależności od wieku każdej można spróbować. Należy też uczciwie powiedzieć, że w każdym z działów można by dopisać kilka znacznie ciekawszych i wartościowszych pozycji. Wypuszczanie kolejnej publikacji o „dinozaurach” ma prawdopodobnie jakiś sens komercyjny, bo wśród gier, właśnie te „dinozaury” mają zapewne z 95% rynku sprzedaży. Kto więc zechce wydawać pozycję o Wysokim napięciu, Caylusie, Osadnikach z Catanu (a to akurat powinno się znaleźć – bo według mnie to już klasyka) Shogunie czy nieznanej Agricoli, gdy ma takie tuzy jak Ryzyko, bierki czy Monopoly? Jest ktoś chętny? 

Tytuł: 101 pomysłów na dobra zabawę NAJCIEKAWSZE GRY ŚWIATA
Autor: Steve Luck
Wydawnictwo: Arkady
Rok wydania: 2008
Stron: 208 

Oczywiście, nie widzę zupełnej potrzeby wydania jakiegokolwiek kompendium poświęconemu współczesnym grom planszowym. Ostatnie pytanie jak i ubolewanie, że wyżej opisywana publikacja nie zawiera opisów tychże gier jest niewinną prowokacją.
Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin