Start
Witchcraft
Grunwald 1410 a.d. 2008

Napisany przez uiek, z 17-07-2008 00:37


 Od dwóch lat czas w okolicy 15 lipca spędzam w okolicy Stębarku, a dokładniej na Polach Grunwaldzkich, gdzie mam przyjemność mieszkać pośród wszelkich miłośników średniowiecza oraz osób organizujących rekonstrukcję bitwy, w której wojska pod wodzą Władysława Jagiełły dały niezłego łupnia rycerzom zakonu krzyżackiego. Także i w tym roku nie było inaczej.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie jestem miłośnikiem żadnego okresu historycznego, ani nie uważam się też za wielkiego fana militariów. Otóż na Pola Grunwaldzkie sprowadza mnie coś całkowicie odmiennego – konkurs Flames of the night, za którego odpowiedzialna jest moja „lepsza połówka”. Grace (bo o niej mowa) w tym roku już po raz trzeci była odpowiedzialna za zorganizowanie konkursu fireshow (bo właśnie tym jest Flames of the night), a już jakoś się tak utarło, że jej w tym pomagam pełniąc rolę technicznego na konkursie (taki gość co podpala i gasi – w tej kolejności), osoby pomagającej w organizacji obozu oraz ewentualnego „instruktora” (choć to zbyt wiele powiedziane) dla osób chcących spróbować swoich sił w kuglarstwie.

Pomimo tego, że (jak już wspomniałem na początku) cała ta „historyczność” niespecjalnie nas grzeje zmuszeni jesteśmy ganiać przez te kilka dni w strojach przynajmniej podobnych do tych ze wspomnianej epoki oraz spać w namiotach, których raczej nie zabralibyśmy na żaden inny wyjazd (a na ten i tak zostały wysłane kurierem).

Jak zapewne łatwo się domyślić, jak na prawdziwego maniaka przystało, w moim bagażu znalazło się kilka gier. Zresztą jakbym ich nie wziął ze sobą to wzbudziłbym straszne zdziwienie pośród znajomych, którzy już przywykli do tego, że „gdzie uiek tam zawsze jakieś gry”. Także nie mogłem ich zawieźć!

Już na kilka dni przed wyjazdem pieczołowicie analizowałem jakie pozycje wziąć ze sobą. Po doświadczeniach zeszłorocznych, kiedy to przez większość czasu padało, wiedziałem, że muszą być to gry odporne na wodę lub takie, które mogą ulec pewnemu uszkodzeniu, jednak nie wprawi mnie ono w furię jaka towarzyszy kolekcjonerowi znaczków, któremu ktoś właśnie wylał dzbanek kawy na klaser z największymi perełkami. W ten sposób w plecaku znalazły się odporny na wodę kościany Blef (a dokładniej same kostki oraz plansza przygotowana specjalnie na wyjazd), wodoodporne Polowanie na Robale, talia do Coloretto wyglądająca jak siedem nieszczęść (po zeszłorocznym Grunwaldzie) oraz stara Bohnanza i 6.bierze! (jednak te dwie ostatnie cały wyjazd spędziły w kieszeni, do której zostały zapakowane). Ponadto Grace wzięła ze sobą Żabki (Army of the Frogs) i Prawo dżungli. Do tego czekając na pociąg kupiliśmy na dworcu najtańszą chińską talię kart (5,50zł za 2 talie), która dzięki magicznemu działaniu wodoodponego pisaka przeistoczyła się w Tichu (nie zagrane w końcu ani razu).

Po dotarciu na miejsce, zbiciu prostego stołu, kilku ław, wykopaniu ogniska i "lodówki", oraz po długo wyczekiwanym rozbiciu namiotów (na które czekaliśmy ponad pół dnia, ponieważ kurier mający dostarczyć je do Olsztyna przywiózł jedynie 2 z 3 pudełek, zapominając oczywiście o najważniejszym) mogliśmy się oddać życiu obozowemu, a co za tym idzie – graniu. Do stołu szybko została przybita na stałe „wyjazdowa” plansza do Blefa (wydrukowana i zalaminowana plansza ze starego wydania gry). Już po kilkudziesięciu minutach okazało się, że zabranie Blefa było wspaniałym pomysłem. O ile wytłumaczenie tej gry nowym osobom zawsze sprawia mi pewną trudność to gra po raz kolejny okazała się hitem wyjazdu i była najczęściej graną pozycją, której może zagrozić tylko Pit (rozgrywany oczywiście talią do Coloretto). Poza tym rozegraliśmy kilka partii Żabek (które ciągle uciekały przez szczeliny w stole), Robali i Prawa dżungli. Na szczególną uwagę zasługują rozgrywki w gronie polsko-litewskim prowadzone po angielsku (Pit: „one, one, one, no jedna! JEDNA!”). Pogoda po raz kolejny pokazała, że zmienną jest i na zmianę raczyła nas upałem nie do wytrzymania oraz burzami, jednak okazało się, że gry zostały wybrane bardzo dobrze. Kilka osób grało w Blefa podczas lekkiego deszczyku, a zalaminowana plansza dzielnie oparła się atakom wody lecącej z niebios. Ogólnie mówiąc zabawa była przednia i wspaniale było widzieć jak osoby, które na codzień nie są maniakami gier doskonale się przy nich bawią.

Do tego klimatu dodawało to, że graliśmy przebrani w stroje pseudohistoryczne a miejscem naszych rozgrywek był zbity przez nas stół z nieheblowanych desek. Co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach:

Ogólnie wyjazd można uznać za udany. Przyznam szczerze, że za „Grunwaldem” niespecjalnie przepadam, ale po raz kolejny okazało się, że dobre gry i grupa osób chętnych do rozgrywki mogą uratować każdy wyjazd. Do tego zarażenie nowych osób hobby i obserwowanie multijęzycznych rozgrywek to niewątpliwy plus całego wyjazdu. Po raz kolejny okazało się, że gry w magiczny sposób łączą osoby, które w innych warunkach nie zamieniłyby ze sobą nawet jednego słowa.

Zagadka: Gdzie jest robal?

Więcej zdjęć z imprezy (przede wszystkim z konkursu Flames of the Night) można znaleźć TUTAJ.

Autorem niepodpisanych zdjęć jest Yameso.


Dodaj do ulubionych Drukuj Wyślij znajomemu Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

   (1 głos)

 

Pokaż 5 z 5 komentarzy

1. 17-07-2008 15:13

fajnie, fajnie
fajne zdjęcia:D  
i fajnie, że było fajnie ;)
Zarejestrowany, IP: 87.105.119.179
Sylwia

2. 17-07-2008 18:49

:D
a to jest to Polowanie na robale exclusive?  
 
swoją drogą genialne kubki do blefa :D tez będę musiał takie sobie przygotować :D
Gość, IP: 87.105.119.179
khaox

3. 23-07-2008 11:15

kubki
Hehe, to chyba o mój kubek chodzi. Jak nie był wypełniony jakąś cieczą to sie świetnie nadawał ;) 
Ale reszt miała kubki zrobione z własnych palców i dłoni ;P
Zarejestrowany, IP: 83.175.191.157
Grace

4. 23-07-2008 11:26

:)
mialem na mysli ten niebieski: http://www.krainagier.net/ images/FOTO/Grunwald2008/ img_1094.jpg
Gość, IP: 217.74.68.2
khaox

5. 23-07-2008 21:20

...
khaox, będzie trzeba poszperać rodzicom po szafkach lub w piwnicy i różne fantastyczne kubki się znajdą ;p tylko raczej każdy w innych kolorach i kształtach :grin
Zarejestrowany, IP: 87.105.119.179
Sylwia

Pokaż 5 z 5 komentarzy

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
 
następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Gościmy
Odwiedza nas 3 gości
Licznik odwiedzin