Start arrow Artykuły arrow ...99...100...101...
...99...100...101...

Napisany przez khaox, z 01-08-2008 23:15


 W zeszłym tygodniu moja kolekcja osiągnęła zdaniem BGG 100 tytułów. Oczywiście liczba ta jest niepoprawna, gdyż kilku tytułów nie mogłem wpisać (podobno Rush Hour nie jest grą), a dla odmiany nie wiem czy należy liczyć dodatki. Najważniejsze jest to, że każde wystąpienie okrągłej liczby wiąże się z pewnymi refleksjami. I kilkoma z nich pragnę się z Wami podzielić.

Sprawcą tego zamieszania są 3 tytuły... "Akaba", "MaNiKi!" i dodatek do "Aquaretto". "Akaba" (recenzja wkrótce) jest grą dla dzieci od lat 5... ale nie określono maksymalnego wieku, więc nikt nie zabroni mi robienia z siebie dziecka i używania gumowej gruszki do przedmuchiwania arabów na śmiesznych gąbeczkach po planszy. „MaNiKi!” to opisywana już wcześniej łamigłówka imprezowa, kupiona po miesiącach niedostępności w Polsce i Niemczech na wielkiej wyprzedaży za 5 Euro... ze zdecydowanie za dużym pudełkiem i zwierzątkami mogącymi być przykładem sztuki kubistycznej. Tytuł nr 101, czyli dodatek do Aquaretto jest wydrukowany i przyklejony na kartoniku, ale jest. Nie czułem wielkiej potrzeby urozmaicenia rozgrywki, ale miałem możliwość, więc zrobiłem ten dodatek dla kompletności gry. Przejdźmy jednak do właściwej części, czyli przemyśleń o kilku rodzajach gier.

Gry, w które nie gram

Wstyd się przyznać, ale mam ich całkiem dużo i nie planuję ich sprzedać. Nie były tanie, jednak wiem, że sprzedając stracę duży procent z tego co wydałem. Część z nich czeka na więcej graczy lub „ten jedyny moment”, kiedy będę chciał zagrać w takie dziwactwo. Reszta jednak prawdopodobnie nie zostanie wyciągnięta na stół, gdyż nie przemawia do mnie czy to mechaniką czy jakością rozgrywki. Zwykłem myśleć o tych grach jak o błędach, które trzeba popełnić aby stworzyć fajną kolekcję. Połączone siły chęci posiadania i nadziei na rozgrywkę w niedalekiej przyszłości regularnie odsuwają mnie od decyzji o sprzedaży, co oczywiście jest absolutnie nierozsądne :) Dla przykładu takie "El Grande" - bardzo dobra gra, jednak słabo sprawdzająca się na 2 osoby, przez co wymaga albo szczególnej ochoty albo większej ilości graczy.

Gry w robienie z siebie durnia

To jest temat rzeka. Jest w tej grupie między innymi Kragmortha kupiona w przedsprzedaży, gdyż stwierdziłem, że taka gra w śmianie się z siebie powinna być fajna. I jest fajna, przy czym granie z brodą na stoliku i podniesioną jedną nogą rzadko wiąże się z wypoczynkiem, przez co ostatecznie nie trafia za często na mój stół. Jednak gry w robienie z siebie durnia czy też choćby gry niepoważne są fajne. Szczególne miejsce zajmują tutaj gry dla dzieci. Kiedy już przestałem się bawić klockami, a przynajmniej nie robię tego często, dalej mogę sięgnąć po taką grę. Mogę chronić kury przed latającym plastikowym samolocikiem ("Loopin' Louie"). Mogę też poklepać rękami o stół podczas łapania kart-much ("Fliegen klatschen"). Gry dla dzieci są dziwnie omijane przez „prawdziwych graczy”. Są jednak istotnym elementem mojej kolekcji. "Dawn Under" pomogło mi przekonać kilka osób, że planszówki, nawet te dziecinne mogą być fajne. Oczywiście w takie gry można grać na poważnie, jednak w czerpaniu z nich radości niezbędna jest czy to wrodzona czy „wspomagana” umiejętność zapomnienia o swoim wieku i rozwinięcia skrzydeł czystej dziecinnej radości.

Gry imprezowe

Dosyć problematyczna część mojej kolekcji. Kilka imprezowych tytułów znajduje się w grupie gier, w które nie gram, gdyż wymagają do przyjemnej rozgrywki przynajmniej 3-4 osób. Druga część to gry imprezowe w robienie z siebie durnia. O robieniu z siebie durnia zapewne każdy coś wie, a o grach w robienie z siebie durnia już pisałem. Reszta to stricte gry w rozwiązywanie zagadki na czas. Są tutaj "MaNiKi!", "Detektyw Kroko" czy "Set!". Nie wyobrażam sobie nie posiadania kilku gier tego typu. Rozmaitość rzeczy, które można robić podczas imprezy bardzo dobrze wpływa na ogólną atmosferę, a że „grywam w planszówki” to z przyjemnością pokazuję znajomym co fajniejsze gry tego typu.

Gry dla 2 osób

2 osoby to mój podstawowy „skład” przy stoliku z grami. Lubimy usiąść od czasu do czasu wieczorem i zagrać kilka partyjek w jakąś grę. Dlatego od gier nie imprezowych wymagam, aby dobrze działały w 2 osoby. Ogranicza to bardzo liczbę gier, które rozważam kupić, jednak skoro udało mi się przekroczyć setkę to albo nie jest tak źle na europejskim rynku, albo jestem bardzo skuteczny w wyszukiwaniu czegoś, co jednak kupić można :) Zwykle działanie gry przy 2 osobach jest problemem... trudno zaprojektować aukcję czy konflikt, nie mówiąc o jakiejkolwiek dyplomacji.Jest na szczęście wiele mechanizmów, które doskonale działają przy 2 graczach... i takie gry staram się wybierać. 

Alegorie kolekcjonerstwa

Wymieniać można długo. Jest wiele gier, które kupiłem poszukując oryginalności i jednocześnie bardzo dobrej grywalności. W rzeczywistości oryginalność jednak nie zawsze się sprawdza. Atta Ants czy Guatemala Cafe są grami dobrymi, ale są wypierane z mojego stołu przez inne tytuły. "Bauwerk" i "Medievalia" po okresie intensywnej eksploracji i zachwytu oryginalnością przeminęły, gdyż najbardziej oryginalna mechanika staje się zwykła po kilkunastu partiach. Dla odmiany "Dawn Under" i "Fliegen Klatschen" są hitami, które regularnie wracają na mój stół. Oryginalne i nietypowe gry mają jedną niezaprzeczalną wadę... są nietypowe i oryginalne. Nie mogę powiedzieć, żeby "Dawn Under" było podobne do czegoś, co statystyczny planszówkowicz mógł na 99% spotkać. To oczywiście utrudnia tłumaczenie zasad i wczuwanie się nowym graczom w niuanse mechaniki. Z tego tez powodu gry z minimalną mechaniką (jak "Fliegen Klatschen") pomimo swojej oryginalności są lepiej przyjmowane niż "Medievalia", która ma 10 stron zasad, jest nietypowa i przez to trudna do tłumaczenia.

Nieprzemijające hity i chwilowe gwiazdki

W mojej kolekcji przynajmniej połowa gier to hity... a przynajmniej gry, o których w kilka dni po zakupie pomyślałem „to jest hit”. Ale nie wszystkie hity nimi pozostają. „Wsiąść do pociągu” i „Carcassonne” nie przemijają, jednak np. "Puerto Rico" czy "Cytadela" zostały zapomniane lub zastąpione innymi tytułami. Nie oznacza to, że są grami złymi, najzwyczajniej na świecie pojawiło się kilka gier, które lepiej sprawdzają się podczas moich rozgrywek w domowym zaciszu. Przemijanie chęci na granie w dany tytuł może jednak oznaczać, że rozgrywka jest odrobinkę powtarzalna, a to już jest problem projektu lub pochopnego oznaczenia gry jako grywalnej od 2 graczy. Część tytułów problem powtarzalności rozgrywki rozwiązuje przez „czynnik ludzki”, czyli to, że grupa 4 losowo wybranych osób zwykle za każdym razem inaczej poprowadzi rozgrywkę. Przy 2 stałych osobach „czynnik ludzki” nie ma miejsca przez to dla przykładu byłem zmuszony obniżyć ocenę Thurn und Taxis, gdyż zwykle w połowie rozgrywki okazywało się, że ja mam strategię „wszystko poza Bawarią”, a moja narzeczona „Bawaria i co się trafi”.

Na zakończenie

Wypada powiedzieć coś na koniec. Przewinęło się w tym arrtykule kilkanaście tytułów... gier popularnych i tych rzadszych. Zapewne kiedy napisałem, że nie grywam już w to czy tamto kilka osób stwierdziło, że mówię jakieś herezje... ale tak jest. Gust w stosunku do gier jest bardzo indywidualny, zwłaszcza gdy gra się w stałej 2 osobowej „grupie”. W takich sytuacjach gust to wypadkowa wielu, często sprzecznych czynników i rezultat jest trudny do przewidzenia. Dlatego coraz częściej doceniam możliwość pożyczenia gry do testów lub chociaż zagrania kilka razy w małym gronie. Dodatkowym powodem takiego podejścia są ceny gier... coraz więcej tytułów kosztuje ponad 100zł, a ceny powyżej 150zł też przestały być rzadkością. Jestem świadom, że gracz w pełni zdrowia psychicznego nie kupi drogiej gry ot tak bez zaufanej opinii. Wspólnym więc interesem graczy i wydawców jest to, żeby gracze nie musieli kupować gier w ciemno... zniechęceni ani nie powiększą grona miłośników gier ani nie będą zainteresowani kupnem kolejnych tytułów. Tak więc dla wspólnego dobra zachęcam graczy do pisania recenzji i komentarzy, a wydawców do przeprowadzania przemyślanych prezentacji.


Dodaj do ulubionych Drukuj Wyślij znajomemu Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

   (1 głos)

 

Pokaż 7 z 7 komentarzy

1. 02-08-2008 21:01

refleksja...
nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja....będzie trzeba kupić duuuży dom z duuuuuuuużym pokojem na taką duuuuuuuuuża ilość :grin
Zarejestrowany, IP: 87.105.119.179
Sylwia

2. 04-08-2008 09:32

recenzje w cenie
świetny artykuł! szczególnie, gdy mój zestaw graczy to także najczęściej 2 te same osoby. 
jedynie czego mi brakuje, to więcej tytułów. jak ze 100 to wymienionych zostało niewiele :)
Zarejestrowany, IP: 83.5.54.210
Veridiana

3. 04-08-2008 09:58

bedzie lepiej :)
Z zamówienia na zamówienie jestem coraz bardziej swiadomym kupującym... więc myślę, że będzie się pojawiało więcej ciekawych gier dobrze sprawdzających się w 2 osoby. Problemem jest dla mnie dostępność... o ile ja mogę ściągnąć grę trudno dostępną, o tyle najchętniej pisałbym o grach, które każdy mógłby kupić bez wydawania 15-20Euro na koszty wysyłki 
 
Dziękuję za pomysł na przegląd 2 osobowych tytułów, przemyślę i zabiorę się za pisanie możliwie szybko :)
Zarejestrowany, IP: 217.74.68.2
khaox

4. 05-08-2008 13:59

o!
O! Świetny pomysł z przeglądem 2-osobówek! :)
Gość, IP: 89.79.179.221
Rochwald

5. 05-08-2008 16:28

a uiek?
to moze jeszcze uiek przy najbliższej setce (400?) tez zorbi takie swoje podsumowanie?
Gość, IP: 83.175.191.157
Grace

6. 05-08-2008 22:52

:)
to bedzie wieeeelkie opracowanie :) moze z podziałem na rozdziały i podrozdziały ;)
Gość, IP: 77.236.0.195
khaox

7. 27-08-2008 15:42

...
A wszystko to moja "wina" ;-P 
Ale to chyba lepiej, ze nie zostales "magicowcem", prawda Andrzej? : ))
Gość, IP: 88.220.70.2
Rathi

Pokaż 7 z 7 komentarzy

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
 
« poprzedni artykuł
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin