| Napisany przez uiek,
z 08-09-2008 20:47
|
Kolejna, tym razem ósma edycja Pionka, czyli gliwickich spotkań z grami planszowymi już za nami. Jak co kwartał na Śląsk zjechali planszówkowicze z całego kraju: Szczecina, Warszawy, Poznania, Lublina, Krakowa, Katowic… oj wymieniać można by długo. Zgodnie z informacjami jakie uzyskaliśmy od organizatorów przez weekend gliwicki MDK odwiedziło ponad 250 osób. Całkiem pokaźna liczba osób. Ale co ściągnęło ich do tego miasta i jak się tam bawili?
Gracze, gry i atmosferaOsobiście mam to szczęście, że dotychczas byłem na Pionku aż siedem razy (nie było mnie jedynie na pierwszej edycji, od drugiej już nie opuściłem żadnej) i z przyjemnością jestem świadkiem tego jak inicjatywa rośnie w siłę. Z edycji na edycję liczba graczy powoli rośnie, tak jak liczba dostępnych gier, czy pomarańczowych koszulek, czyli osób pomagających innym w poznawaniu gier. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że impreza była jeszcze lepsza od poprzedniej. Atmosfera jaka panuje na Pionku jest naprawdę wspaniała i ma w sobie coś magnetycznego. Jako dowód warto chyba wspomnieć, że rekordzista, czyli Petr Murmak z Czech Games Edition przyjechał z Pragi tylko na kilka godzin w niedzielę, ponieważ tak polubił tę polską imprezę.
Kilka rzeczy od ostatniej edycji zostało poprawionych, a sprawdzone punkty nie opuściły programu. Tak więc dla chętnych czekała masa turniejów w tym: wiedzy o planszówkach, logiczny, Pitchcar czy Neuroshimy Hex. Do tego w trakcie imprezy odbył się II Ogólnopolski Turniej Carrom (indyjski bilard).
Podczas imprezy odbyło się także spotkanie z prototypami, na którym wszyscy „domowi” autorzy mogli wyjść „do ludzi” ze swoimi pomysłami i zebrać opinie na temat swoich gier. W ramach tej części udało nam się usłyszeć co nieco o nadchodzącej grze Leon the Spartan, która w humorystyczny sposób nawiązuje do legendy 300 Spartan. Obecnie gra kończy fazę testów i zapowiada się ciekawie. Prawdopodobnie już niebawem zaprezentujemy Wam dokładniejszy opis gry oraz całego uniwersum.
Jednak jak z grami? Osobiście poznałem na Pionku 2 nowe gry: Terra Nova oraz Oase. O pierwszej już jakiś czas temu słyszałem pozytywne opinie, mówiące, że jest to ciekawa gra logiczna. Okazało się być to prawdą i po dwóch rozgrywkach (w 2 oraz 4 osoby) bardzo doceniłem ten tytuł. Natomiast do drugiej nowej gry zaprosił mnie wc. Oase to jedna ze starszych gier Alana R. Moona, autora m.in. Wsiąść do Pociągu. W tej grze grający kierują swoim rodem starając się rozwijać jego wpływy na kilku rodzajach terenu, powiększając swoje karawany oraz uzyskiwać specjalne atrybuty umożliwiające zdobywanie premii. Gra dość prosta, ale ciekawa i chętnie spróbował bym jej ponownie.
Zresztą prawda jest taka, że na Pionku nie ma gier złych. Na tej imprezie gra się często w gry słabsze, ale pod wpływem dobrych fluidów krążących w powietrzu nawet taka gra może się spodobać i sprawić radość, a o to przede wszystkim w graniu chodzi.
Wydawcy i nowościÓsma edycja spotkań nie cierpiała na brak obecności polskich wydawców. Zgodnie z zapowiedziami w Gliwicach pojawili się państwo Falkowscy (z wydawnictwa Granna), którym towarzyszył Michał Stajszczak, twórca Formuły 1. Ponadto na kilka godzin w sobotę przyjechał Jarosław Basałyga z wydawnictwa Egmont. Dla odmiany na kilka godzin w niedzielę przybył Petr Murmak z Czech Games Edition, a Małgorzata i Przemek Korzeniewscy z Lacerty odwiedzili MDK na niecałą godzinę. Nie zabrakło oczywiście Ignacego Trzewiczka z Wydawnictwa Portal. W końcu to on zorganizował całą tę imprezę.
Obecni wydawcy mieli jak zwykle do zaprezentowania coś ciekawego, jednak największą popularnością cieszyły się nowe produkty od Granny. Otóż podczas weekendu zaprezentowana została cała gama nowych produktów. Gracze dostali więc do rąk świeżutką wersję polskiego wydania Santy Anno, która jeszcze nie jest dostępna w sklepach. Do tego Granna przywiozła swoją serię 5 łamigłówek logicznych. Są one wykonane bardzo porządnie i kolorowo. Mimo tego, że są skierowane przede wszystkim do młodszych osób to przez znaczną część czasu można było patrzeć jak zmagają się z nimi znacznie starsze. Łamigłówki wcale nie są takie proste, ale sprawiały wszystkim masę radości. Wszystkie nowe produkty już powoli trafiają do sprzedaży.
Wydawnictwo Portal zaprezentowało Witchcraft w wersji, która podobno w znaczącym stopniu przypomina produkt, który już w październiku ma mieć swoją premierę. Gra była na Pionku prezentowana już wielokrotnie, wcześniej w formie pokazowej, jednak tym razem można było zapoznać się z prawie skończonym produktem.
Ponadto Czech Games Edition prezentowało wszystkim chętnym nadchodzący dodatek do Galaxy Truckera (podstawowa wersja gry ma ukazać się jeszcze w tym roku po polsku, nakładem wydawnictwa Albi). Niebawem na stronach naszego serwisu umieścimy bardzo dokładny opis nowego dodatku. Jedyne co można powiedzieć już teraz to to, że gra staje się jeszcze bardziej zwariowana i wymagająca.
Na koniecPo raz kolejny cieszę się, że mogłem odwiedzić Gliwice i wziąć udział we wspaniałym wydarzeniu jakim jest Pionek. Już teraz powoli zaczynam rezerwować sobie początek grudnia, aby móc zawitać do Gliwic. Jeżeli jeszcze nigdy nie byliście to wybierzcie się, ponieważ naprawdę warto!
Kilka słów ode mnie - Andrzej (khaox): Współtworzyć portal o grach planszowych i nie być na Pionku? targach gier w Essen? nie słuchać podcastów o grach czy relacji na żywo z ogłoszenia Spiel des Jahres? O ile relacji słucham regularnie o tyle zarówno Pionek jak i Essen pozostawały dla mnie wielką tajemnicą znaną jedynie z opowiadań. Nadarzyła się okazja... więc wybrałem się na Pionka.
Pierwszym „Pionkowym” doświadczeniem po wdrapaniu się na najwyższe piętro gliwickiego MDK było spotkanie GOOR’a, który witał i przyjmował symboliczne „co łaska” w wysokości 2zł. Sposób w jaki to robił natychmiast pozytywnie nastrajał, a później było już tylko lepiej. Każdą imprezę stanowią 3 rzeczy: ludzie, organizacja i myśl przewodnia. O znajomych z Pionka można pisać dużo, w samych pozytywach, więc miejsca na Krainie by zabrakło. Główny filar organizacji stanowiły pomarańczowe koszulki, które dosłownie dwoiły się i troiły. Co chwilę przez salę przebiegał Trzewik z mikrofonem przedstawiając różne komunikaty włącznie z „pizza oczekuje” i „osoby, które znalazły w chipsach Tazo proszone są o przekazanie ich dzieciom na scenie”. Nawet niewinne 10 sekundowe rozglądanie się po sali owocowało pytaniem „w czymś może pomóc? coś doradzić?”. Organizacja była bardzo dobra. Pionek to też gry i już podczas pierwszego dnia zauważyłem kilka tytułów, w które chciałem zagrać. Pragmatycznie najpierw sięgnąłem po te, które przesiadują na mojej liście gier do kupienia na pozycji „chciałbym, ale czy to jest warte tych pieniędzy?”. Chwilę później oddałem się szaleństwu kolorowych pudełek i na żadne zaproszenie do gry nie odpowiadałem „nie”. Najlepsze wspomnienia zostawił po sobie Alchemist. Gra ładnie wydana, o ciekawych zasadach i sprawdzająca się dobrze zarówno w 2, 4 i 5 osób. Drugą perełką był Pick & Pack, gra 2 osobowa o przygotowywaniu jabłek do wysyłki, wyraźnie odstająca od tego, co prezentują tak klasyczne Zaginione miasta, Ballon Cup, Shanghaien czy Roma. Nie bez zauważenia zostały też inne gry jak Rumis, Terra Nova, Pędzące Żółwiki czy Ubongo (którego 2 osobowa wersja już do mnie jedzie przez Polskę). Jedną z najbardziej unikatowych cech grania na Pionku jest możliwość zagrania w daną grę kilka razy, z różnymi osobami i w różną ilość graczy. Na wszystko jest czas, chętni przeciwnicy i osoby zdolne poświęcić swój czas na wytłumaczenie zasad. W zasadzie na Pionku nie było gier, które mi się nie spodobały. W niedzielę wyjeżdżałem z Gliwic z pokaźną listą gier, w które bardzo chciałbym zagrać jeszcze raz i solidnym postanowieniem, że na następnej edycji też będę, choćby między Krakowem i Gliwicami wyrósł nowy chiński mur. Kilka słów ode mnie - Sylwia: Ósme spotkanie w gliwickim świecie planszówek było dla mnie pierwszym, lecz na pewno nie ostatnim wyjazdem. Początkowo miał to być wyjazd jednodniowy żeby sprawdzić jak to wygląda i czy w ogóle warto przyjeżdżać. Już w połowie soboty stwierdziłam, że w niedzielę koniecznie muszę się pojawić! Wniosek: warto przyjechać!
Atmosfera jest wspaniała, wszyscy bardzo przyjaźnie nastawieni, można poznać masę nowych gier i oczywiście ludzi. Bardzo podobały mi się pomoce w postaci wypisanych na kartkach gier powieszonych na ścianie, krótkiej ich charakterystyce i do kogo można się zgłosić w celu wytłumaczenia zasad lub zadania pytań. Dodatkowo ciekawym pomysłem było wypisanie gier, które przeznaczone są lub dobrze sprawdzają się przy różnej liczbie graczy. Wybór gier był całkiem ładny. Dzięki temu miałam okazję poznać ciekawe tytuły, a najbardziej przypadły mi do gustu Ubongo i Alchemist.
Plusem jest również dobra lokalizacja MDK, parę minut od dworca PKP oraz kilkanaście od pięknego rynku, który można zwiedzić w przerwie na obiad.
Ogólnie podsumowując jednym zdaniem: Pionek jest bardzo przyjemną formą spędzania weekendu i polecam go wszystkim...nawet tym, którzy nigdy nie grali w gry planszowe.
Galerie zdjęć z Pionka:Dzień I Dzień II |