Start
 
Wolsung: The Boardgame
 

Napisany przez khaox, z 06-10-2008 23:25


 Od pewnego czasu zapowiadaliśmy wydanie przez Kuźnię Gier nowej gry opartej o realia świata Wolsung: Magia Wieku Pary. Otóż o świecie za dużo powiedzieć nie mogę, jednak miałem przyjemność uczestniczyć w jednej z testowych rozgrywek w grę planszową. I przyznam szczerze, że nie można tego określić inaczej niż przyjemność.

 

 

 

 

 

Elementarz Wieku Pary – czyli zawartość pudełka

W pudełku do gry znajdziemy:

  • planszę przedstawiającą kompleks przemysłowy w Heimburgu
  • ponad 40 kart maszyn, które podczas gry będziemy starali się wybudować
  • 8 kart zadań stawiających  graczowi dodatkowo punktowane cele
  • 4 warsztaty (jakże miła nazwa na plansze graczy, prawda?)
  • 3 kombinaty
  • ok. 80 drewnianych znaczników pracowników w kolorach graczy
  • ok. 75 znaczników surowców w postaci drewnianych kosteczek
  • znacznik tury w postaci grubaśnego walca
  • znacznik pierwszego inżyniera (nie mylić z pierwszym graczem) w postaci równie grubaśnego i budzącego respekt walca
  • do tego karta pierwszego gracza, instrukcja, znaczniki ulepszeń i dużo powietrza wypełniającego pudełko


Jednym słowem całkiem dużo elementów. Odnośnie wykonania nie mogę za dużo powiedzieć o jakości, gdyż prototyp był wykonany na dosyć cienkim papierze, o tyle zapewniono nas, że końcowy użytkownik otrzyma karty na należytej jakości papierze karcianym, a wszystkie plansze będą solidnie wykonane. Szata graficzna to jednak to, o czym mogę powiedzieć stosunkowo dużo. Zacznijmy od plansz... są bogato zdobione, wszystkie elementy dopasowane są do tematyki, ale przy tej ilości detali nie ucierpiała czytelność planszy. A to między innymi dzięki zastosowaniu jaskrawych kolorów surowców. W grze występuje ich 5 rodzajów:

  • żółte złoto
  • czerwone żelazo (lub stal)
  • niebieskie szkło
  • czarny węgiel
  • brązowe drewno

Nie możemy narzekać, nawet w średnim oświetleniu kolory są dobrze rozróżnialne, chociaż otwartą kwestią pozostaje dlaczego szkło jest tak intensywnie niebieskie, a stal czerwona... skończmy jednak te rozważania i weźmy się za to, co gracze lubią najbardziej :)

Para buch koła w ruch... w zasady czas zaglądnąć

Oczywiście nie będę zagłębiał się we wszystkie zasady jak i nie będę omawiał kompletnych reguł. Zapoznam Was jednak z ogólnymi prawami rządzącymi pracą w kombinacie w Heimburgu ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmów, które szczególnie przypadły mi do gustu.

Na samym początku ustawiamy na planszy przy odpowiednich bocznicach wskazane tam surowce. Każda z bocznic prowadzi do jednego z kombinatów, o wpływy w którym będziemy walczyć. Następnie gracze otrzymują swoje plansze warsztatów, żetony pracowników, znaczniki ulepszeń oraz losową kartę zadania. Ta karta będzie nas wspomagała w dokonywanych wyborach kusząc dodatkowymi punktami za stworzenie zestawu machin o odpowiednich cechach. Tak przygotowani możemy zacząć grę.


Każda tura składa się z kilku faz, przy czym jedna występuje zawsze, pozostałe 4 są opcjonalne. O ich występowaniu będzie informował nas z uprzedzeniem tor tur. Numeracja faz została zmieniona w stosunku do instrukcji, jednak moim zdaniem będzie to równie przystępne bez potrzeby zagłębiania się w detale.

Faza 1 – Pracownicy
Kolejno każdy inżynier (tzn. gracz) może wysłać swoich pracowników do pracy w kombinatach. A czymże jest kombinat? Otóż z zewnątrz do złudzenia przypomina urnę do głosowania. Ot takie pudełko bez dna i z małym otworem do wrzucania pracowników w wieczku. O ile wrzucanie nie jest szczególnie tajne o tyle po kilku turach wszyscy tracą orientację, kto w który kombinat inwestuje. Początkowo każdy gracz może wysłać do pracy 3 pracowników, jednak istnieje możliwość nabycia (za horrendalną kwotę 3 sztuk złota) dostępu do 4tego pracownika. Po fazie pracowników uzupełniamy swój warsztat o nowych niczego nie spodziewających się ludzi.

 

 


Faza 2/3/4 – Rozpatrywanie żółtego / czarnego / pomarańczowego kombinatu
W życiu każdego pracownika fabryki przychodzi taki moment, że praca kończy się i wszyscy idą do domu (puli gracza). Instrukcja nie tłumaczy klimatycznie co się w tej chwili dzieje, ja jednak mam swoją koncepcję. Pracownicy gracza, który najwięcej w dany kombinat zainwestował dostają w nagrodę 2 dobra z bocznicy danego kombinatu. Następnie w kolejności ilości posiadanych pracowników każdy bierze po 1 surowcu aż do wyczerpania zasobów. Druga, równie ciekawa koncepcja to „podprowadzenie” (zamiast dostania w nagrodę) dóbr... jednak możliwe, że czytają nas dzieci... więc jakby co, to nikt nie wie, co się w fabrykach czasami dzieje. Jak zapewne zauważyliście celowo użyłem słowa „dobro”, gdyż poza surowcami możemy wybrać żeton pierwszego inżyniera, przyda on się nam w następnej fazie. Fazy kombinatów występują wyłącznie w turach oznaczonych na torze czasu odpowiednimi ikonkami. Najczęściej otwierany jest pomarańczowy kombinat – co 3 tury. Najrzadziej żółty (posiadający najcenniejsze surowce) – co 5 tur.


Faza 5 – budowa maszyn
Jeżeli w danej turze występowała któraś z faz kombinatów dochodzi również do budowy maszyn. Dostępnych w danej chwili maszyny (karty) ułożone są obok planszy. Na każdej z nich oznaczone są następujące informacje:
-    koszt wybudowania z wyszczególnieniem ile jakich surowców potrzeba
-    punkty, które dana karta nam da po wybudowaniu (zawsze z przelicznikiem 2 surowce na 1 punkt)
-    typ machiny (golemy, paramobile, lokomotywy lub sterowce)
-    kraj, z którego pochodzi projekt (4 krainy, których nazwy zaczerpnięto ze świata Wolsunga)
-    szkic przedstawiający machinę po wybudowaniu
Gracze kolejno od pierwszego inżyniera mogą:
-    kupić machinę za wymienione na niej zasoby (miejsce po karcie zostaje natychmiast uzupełnione)
-    wybudować ulepszenie w swoim zakładzie (wspomniany 4ty pracownik, machina czasu lub konwerter)
-    spasować (nie oznacza to odpadnięcia z budowania, jedynie chwilowe powstrzymanie się)
Faza budowy maszyn trwa do momentu, kiedy wszyscy gracze kolejno spasują.

Następnie przesuwamy znacznik tury i przekazujemy kartę pierwszego gracza następnej osobie. Gra kończy się w chwili osiągnięcia specjalnie oznaczonych tur, wtedy podliczamy punkty.


Punktacja
Podstawowym źródłem punktów w Wolsungu są wybudowane machiny. Jednak samo budowanie „im więcej tym lepiej” nie jest najlepszą strategią. Przed grą każdy gracz dostał kartę zadania, która ma wymienione trzy cele – jeden wart 3 punkty i dwa po 2 punkty. Cele realizujemy przez posiadanie odpowiedniego zestawu kart o zadanych typach lub pochodzących z konkretnych krajów. Uzyskanie choćby 4 punktów z celów jest równoważne wybudowaniu maszyn za łącznie 8 jednostek surowców... a to nie jest byle co.

Wrażenia

Nie jestem znawcą świata RPG. Wolsunga, dlatego mogę ocenić jedynie jako grę planszową. I tutaj mam dosyć dużo do powiedzenia. W 3 osoby gra sprawia wrażenie dobrze dopracowanej. Elementy są ładne, czytelne i dobrze wykonane. Biorąc pod uwagę, że ostateczna wersja ma być jeszcze lepiej wykonana zapowiada się produkt na światowym poziomie. Szczególnie do gustu przypadły mi karty machin. Zwykle podczas kupowania dochodzi do 3 czynności. Najpierw płacimy za kartę. Następnie dostajemy ją do ręki... a na koniec przychodzi najdłuższa część... przyglądanie się rysunkom. Może jestem dziwny, ale te wszystkie szkice nie pozwalają mi odłożyć karty na stół. Odnośnie wyglądu mam jednak jedno spostrzeżenie. Plansza gry jest jednostronna i zawiera 2 rodzaje bocznic. Kiedy gramy w 2 lub 3 osoby używamy jednego zestawu, kiedy gramy w 4 osoby używamy drugiego. W sumie zawsze marnujemy ok 1/3 planszy. Jako, że nie mam dość grafik w klimacie Wolsunga jestem ciekaw, dlaczego plansza nie jest dwustronna. Jednak wydawcy uszykowali niespodziankę – na drugiej stronie planszy umieszczona zostanie mapa świata. Nie miałem jednak możliwości ujrzeć jej.  Drugi zarzut to karta pierwszego gracza. Podczas każdej rozgrywki przynajmniej 24 razy zmienia właściciela... nie wydaje mi się to szczególnie udany pomysł. Prawdopodobnie będę starał się umieścić kartę na podstawce (co podniesie jej widoczność) lub zastąpić jakąś pasującą do klimatu figurką.

Przebieg gry jest równie przyjemny co szata graficzna. Cała gra przebiega bardzo płynnie. Wszyscy są zaangażowani w przebieg gry. Zwalnia ona jednak odrobinkę pod koniec, kiedy gracze zaczynają myśleć o kartach zadań. Nie zauważyłem jednak poważniejszych przestojów pozwalających na więcej niż sięgnięcie po ciasteczko. Na pierwszy rzut oka przypomina odrobinkę Gigantów przestworzy, ale bez kostki. Odrobinkę Alchemista... ale bez tego charakterystycznego abstrakcyjnego knucia i patrzenia spode łba na przeciwników. Mechanizm kombinatów przypomina też niektóre gry... np. Kleopatrę i stowarzyszenie architektów, ale w przeciwieństwie do Kleopatry jesteśmy w stanie zapanować nad „skarbonką”. Jest to gra, która kojarzy mi się z elementami tych kilku gier, które mi się podobają. Muszę przyznać, że mechanika przypadła mi do gustu. Obawiam się jednak, że urozmaicenie przez zmianę kolejności wychodzących machin i karty zadań nie będzie wystarczające. Może rozwiązaniem byłoby stworzenie alternatywnego zestawu machin (o... i kolejny pretekst do większej ilości szkiców), a może wprowadzenie do gry większej ilości kart niespodziewanych zdarzeń... Liczę, że autorom nie zabraknie w tej kwestii pomysłów.

Czy mogę polecić grę? Ja już chcę ją posiadać. To naprawdę solidna pozycja (o ile tak można powiedzieć po 1 rozgrywce). Muszę przyznać, że jestem dumny, że jest to polskie dzieło. Z niecierpliwością czekam, aż będzie dostępna w sklepach. A i Was zachęcam do spróbowania jak tylko nadarzy się możliwość.

 

 

Tytuł: Wolsung: The Boardgame
Autorzy: Michał Stachyra, Maciej Zasowski oraz Artur Ganszyniec i Maciej Sabat
Wydawca: Kuźnia Gier
Liczba graczy: 2-4

Złożoność: 3/5
Wykonanie: 4.5/5 (Nie znam wersji finalnej)
Ocena ogólna: 4.5/5


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Pokaż 5 z 5 komentarzy

1. 07-10-2008 08:59

:)
już żałuję, że nie mogłam z Wami zagrać... Grafika jest fantastyczna!! :) czekam w takim razie na pojawienie się w sklepach.. :)
Zarejestrowany, IP: 77.236.0.201
Sylwia

2. 07-10-2008 21:31

całkiem calkiem
Ja także miałem przyjemność poznać Wolsunga i muszę przyznać, że mnie także gra się spodobała. Bardzo ciekawa gra w zbieranie surowców i wykorzystywanie ich do budowy, jednak inna od innych właśnie dzięki mechanizmowi kombinatów, do których wrzuca się pracowników. 
 
Poza ciekawą gra godna uwagi jest także oprawa graficzna tak dobrze opisana przez Khaoxa. Projekty maszyn są po prostu przepiękne. 
 
Zdaję sobie sprawę, że trudno jest ocenić grę po jednej rozgrywce w 3 osoby (gra działa 2-4 osób), jednak wiem, że na pewno będę chciał jeszcze nie raz spróbować. Polecam!
Zarejestrowany, IP: 80.53.178.218
uiek

3. 08-10-2008 17:02

ciasteczka
Czy ciasteczka, które są na zdjęciach też są w pudełku? ;)
Gość, IP: 79.188.160.230
draco

4. 08-10-2008 22:05

:)
zarówno ciasteczka ze zdjęcia jak i kubek (zdjęcie nr 1) nie są dodawane do gry ;) uprzedzam... żeby się ktoś później nie zawiódł ;)
Zarejestrowany, IP: 77.236.0.201
Sylwia

5. 08-10-2008 22:59

cały Draco :D
Nie, z tego co mi wiadomo ciasteczka nie będą dokładane do pudełka. Niestety podczas rozgrywki byliśmy na tyle zaaferowani gra, że zdjęcia Khaox robił "jak sobie przypomnieliśmy, że trzeba" dlatego też nie usuwaliśmy ze stołu "prowiantu", aby możliwie szybko wrócić do rozgrywki po przerwie na fotkę.
Zarejestrowany, IP: 80.53.178.218
uiek

Pokaż 5 z 5 komentarzy

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Gościmy
Odwiedza nas 143 gości
Licznik odwiedzin