Start
 
Gratislavia - Granie po wrocławsku
 

Napisany przez uiek, z 15-10-2008 08:41


 W ostatni weekend wybrałem się do Wrocławia, na zorganizowaną tam Gratislavię – festiwal gier planszowych, za którego stworzenie odpowiedzialny jest tamtejszy klub Koloseum. Była to druga edycja imprezy, którą sami organizatorzy nazwali „festiwalem gier planszowych”. W związku z tym, że pierwsza Gratislavia spotkała się z bardzo przychylnymi opiniami postanowiłem osobiście przekonać się „jak robią to we Wrocławiu”.

Po dotarciu na miejsce po prawie pięciogodzinnej podróży pociągiem i drobnymi problemami z wrocławską komunikacją miejską (do dzisiaj nie wiem, które 0 jeździ w lewo, a które w prawo i nie wmawiajcie mi, ze jest to oznaczone, bo nie jest) przekroczyłem próg Wydziały Matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego, miejsca, którego raczej w innych okolicznościach bym pewnie nie odwiedził.

Opisywana przeze mnie impreza odbywała się mniej więcej na drugim piętrze (piszę mniej więcej, ponieważ trudno mi jakoś jednoznacznie zrozumieć co było parterem, a co pierwszym piętrem budynku). Jednak zanim udało się wejść na właściwy poziom trafiłem najpierw na część „sklepową”, na której można było spotkać Małgosię i Przemka z Lacerty, którzy jak zwykle tryskali radością i pozytywną energią. Poza tym w części tej rozłożone były dwa inne stoiska – jedno z grami planszowymi z (delikatnie mówiąc) niezbyt atrakcyjnymi cenami (Wilki i owce po 60zł!) oraz jedno z jakimiś książkami i zabawkami poświęconymi matematyce (czyli czymś na co nie zwracałem specjalnie uwagi). Były tam także łamigłówki, ale ostatnio przewija się u mnie ich tyle, że nie czułem potrzeby poznawania kolejnych.


Po szybkim powitaniu pobiegłem na kolejne piętro. W korytarzu znajdował się punkt wpisowy, obok którego na szafkach rozwieszone zostały informacje na temat dostępnych gier oraz osób, które mogą je wytłumaczyć – wspaniały pomysł dla osób, które mogą czuć się zagubione (po raz pierwszy zastosowany na Pionku). Szybko zdobyłem identyfikator i poleciałem zagłębić się w imprezę. Początkowo wydawało mi się, że jestem jednym z pierwszych uczestników, ale już podczas rejestracji moje zdziwienie było niemałe – otóż byłem 80 na liście uczestników (a było kilka minut po 11 w sobotę!). Wynika to z prostego faktu, iż Gratislavia nie działa się w jednej wielkiej sali, ale była zamiast tego rozbita pomiędzy kilka mniejszych. W każdej z nich siedziała grupa graczy, która miała do dyspozycji gry znajdujące się w danym pomieszczeniu.

Takie rozwiązanie ma swoje niewątpliwe zalety jak i wady. Otóż rozbicie uczestników na mniejsze „podgrupy” pozwala na znaczne ograniczenie natężenia dźwięku wokół jednej gry, dzięki czemu rozgrywka jest o wiele przyjemniejsza. Do tego mniejsze zgrupowanie ludzi to po prostu mniejszy zaduch. Poza tym osoby nowe nie czują się wtedy przerażone kiedy widzą zastępy ludzi grających w różnego rodzaju tytuły. Jednak często znalezienie współgracza przy takim układzie jest niezbyt wygodne, gdyż wymaga przebiegnięcia się po kilku salach i sprawdzeniu, gdzie poszukiwana istota się obecnie znajduje.


Z sal szczególnie wyróżniał się „horror room” – specjalnie przygotowane pomieszczenie, nakierowane specjalnie na rozgrywki „strasznych gier”. Na ścianach zostały rozwieszone arkusze folii z odrysowanymi obrysami ciał niczym z filmów kryminalnych, u sufitu zawieszono warkocze czosnku, a na stołach rozłożono „obrusy” ubrudzone czerwoną cieczą. Widać, że w pracę włożono wiele serca i należą się za to szczere słowa uznania.


Przejdźmy jednak do tego co na imprezie planszówkowej jest najważniejsze – do gier. Podczas całej imprezy nie poznałem wielu nowych pozycji, gdyż głównie grałem w to co wcześniej znałem lub w to co znalazło się we wnętrzu mojej walizki. Tak więc udało mi się rozegrać dziewiczą partię w Okko, dwukrotnie przegrałem w Neuland, raz złoili mnie w Set! oraz dałem się ograć w Fangfrisch. Jednak nie oznacza to, że się dobrze nie bawiłem. Jak zawsze rozgrywki ze starymi znajomymi i nowymi ludźmi dostarczyły masę przyjemności.


Z nowych pozycji z jakimi się zapoznałem na szczególną uwagę zasługuje Deukalion, który do Wrocławia przywiózł pomimo. Mogłoby się wydawać, że kolejna gra wydana przez niemiecki oddział Hasbro/Parker to następny nieciekawy produkt i typowy wyciskacz kasy, ale wcale tak nie jest! Podczas rozgrywki przekonałem się, że jeżeli się postarać to można nieźle namieszać podczas rozgrywki (chyba, że od pierwszego ruchu wykonuje się absurdalne działania – tak jak w moim wypadku). Na pewno postaram się jeszcze bliżej przyglądnąć tej grze, ponieważ jest moim zdaniem tego warta.

Deukalion

Poza tym, tuż przed wyjazdem z pomimo rozegraliśmy testową rozgrywkę w prototyp Leon: The Spartan – planszowego bitewniaka stworzonego przez Rainbow Peace. Trudno mi oceniać go po jednej rozgrywce, zwłaszcza, że graliśmy w wariant początkowy, a z powodu nieznajomości działań jednostek już w pierwszym ruchu wystawiłem się pod ostry ostrzał, w wyniku którego połowa mojej armii została zmieciona z powierzchni planszy. Jeżeli miałbym coś teraz mówić to pewnie to, że gra jest głupia, bo przegrałem ;o)


Podczas całej imprezy organizatorzy przygotowali kilka atrakcji dla uczestników. Były to przede wszystkim różnorakie turnieje: logiczny, Hej! To moja ryba!, Pitchcar czy Kniziathon to tylko część z rozegranych. Do tego przez oba dni trwało zbieranie informacji o tym kto zwyciężył w największą liczbę gier. Wszystko to dlatego, że wrocławska impreza spotkała się ze wspaniałym oddźwiękiem ze strony sponsorów, którzy zapewnili masę nagród dla uczestników imprezy. Warto także dodać, że Odra (firma cukiernicza) podarowała na Gratislavię karton różnych cukierków, przez co wszyscy, a przede wszytki dzieciaki, mogli sobie osłodzić te chwile spędzone przy planszy.


Opisując Gratislavię trudno obejść się bez porównań do Pionka – obecnie największej imprezy planszówkowej w Polsce. Już na pierwszy rzut oka widać, że są one skierowane do odrobinę innego odbiorcy. Kwartalne spotkania w gliwickim MDK to przede wszystkim impreza dla maniaków gier, podczas gdy impreza wrocławska to wydarzenie bardziej rodzinne. Zresztą było to doskonale widać przez oba dni Gratislavii kiedy to przez sale przewinęła się masa dzieci w przeróżnym wieku – wszystkie doskonale się bawiły mogąc grać i  rywalizować ze sobą w turniejach (o zajadaniu się słodyczami kiedy rodzice nie patrzą nie wspominając). Czasami rodzice mieli problem z odnalezieniem dzieciaków, które spokojnie siedziały przy stole zaaferowane grami.

Jako ciekawostkę należy dodać, że w sobotni poranek imprezę odwiedziła podobno grupa dzieci ze szkół przyprowadzonych przez nauczycieli. Miejmy nadzieję, że to zaszczepi w nich miłość do gier, a pedagogów przekona, że planszówki to nie tylko bezsensowne zabijanie czasu, a wartościowe hobby i wspaniały sposób na edukację.

Ogólnie uważam, że drugą Gratislavię można udać za bardzo udaną. Cieszę się, że dane mi było zawitać do Wrocławia na te dwa dni i postaram się odwiedzić tę imprezę jeszcze nie raz. Na potwierdzenie moich słów dodam, że w momencie kiedy wychodziłem na tramwaj jadący na dworzec, na liście uczestników znajdowało się ponad 220 osób i to nie wliczając organizatorów (dla porównania: podczas pierwszej edycji podobno było około 60 osób i to wraz z organizatorami). Gliwicki Pionek podobną liczbę uczestników uzyskał dopiero po kilku edycjach, natomiast Wrocławianie zdziałali to już przy drugim podejściu!


Ze swojej strony chciałem serdecznie pogratulować i podziękować klubowi Koloseum za wspaniałą imprezę. Trzymajcie tak dalej! Mam nadzieję, że jeszcze nie raz Was odwiedzę :o)

Podziękowania i pozdrowienia należą się także wszystkim, których spotkałem i z którymi zagrałem czy pogadałem. Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że niebawem spotkamy się ponownie!

Kończąc tę prywatę chciałem Wam polecić, abyście podczas planowania swoich wyjazdów brali pod uwagę Gratislavię. Jest to impreza odrobinę inna od Pionka, jednak nie oznacza to, że gorsza. Najlepiej żebyście się sami o tym przekonali!

Galeria zdjęć z Gratislavii.


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Gościmy
Odwiedza nas 3 gości
Licznik odwiedzin