Wasabi!
 

Napisany przez khaox, z 22-01-2009 23:00


 Co by było, gdyby Alan R. Moon, autor Wsiąść do pociągu, był zawodowym kucharzem, a do tego specjalizował się w przekąskach kuchni japońskiej? Możliwe, że stworzyłby „Wagonik w ciecie na otro” albo „Pogryźć sajgonkę”, jednak od niedawna wiemy, że stworzyłby Wasabi!. Autorami tej gry są jednak Joshua Cappel i Adam Gertzbein, jej oprawa przyciąga oko każdego (zwłaszcza kobiet) a podczas rozgrywki można dostrzec kilka podobieństw do tej kultowej gry familijnej, z pociągiem w nazwie.

O co chodzi?

Miłośnicy Wsiąść do pociągu (Ticket to Ride) znajdą zapewne wiele analogii. Idea jest prosta... Składniki bierzemy z wielkiej spiżarni i przy ich pomocy realizujemy przepisy na japońskie przysmaki. Aby posiadany przepis zrealizować musi on zostać wyłożony na wspólną planszę w postaci ciągu składników ułożonych razem w kolumnie lub rzędzie. Zwycięzcą zostanie gracz, który dostanie najwięcej punktów za zrealizowane przepisy i za styl, w jakim to zrobił.

Elementy

Gra zapakowana jest w standardowej wielkości pudełko, a w środku znajdziemy:

  • planszę z wyróżnionymi obszarami dla rozgrywki w 2, 3 i 4 osoby
  • 72 kafelki składników - dwustronnych (z jednej strony nazwa po angielsku, a z drugiej po niemiecku)
  • 40 żetonów punktacji - po 10 w kolorach graczy
  • 10 kart narzędzi kuchennych - po 2 w 5 rodzajach, z wydrukowaną nazwą i opsem działania po angielsku i niemiecku (po drugiej stronie)
  • 52 karty przepisów o różnych poziomach trudności
  • 4 śliczne miseczki na kostki wasabi
  • wspomniane kostki wasabi
  • 4 stylizowane na menu zasłonki graczy
  • instrukcję - prostą i ładnie ilustrowaną 

Jak się w to gra?

Na samym początku należy wyłożyć wszystkie elementy na stół. Wszystkie składniki uporządkować w spiżarni w stosiki, w swoich rzędach. Narzędzia kuchenne przygotować obok planszy, a przepisy posortować względem trudności i przetasowane ułożyć w zasięgu ręki. Na początku każdy gracz otrzymuje losowe 3 składniki – każdy innego rodzaju (poza specjalnymi i ryżem), komplet żetonów punktacji, miseczkę na punkty Wasabi oraz wylosowane 3 przepisy o wybranych poziomach trudności.


Następnie zaczynamy grę. W ramach swojego ruchu gracz robi kilka prostych czynności
  1. Dokłada jeden składnik zza swojej zasłonki na puste pole na planszy, ewentualnie pomagając sobie (maksymalnie jednym) posiadanym narzędziem. Użyte narzędzie wraca jako dostępne do nabycia dla innych graczy.
  2. Jeżeli „poruszane” podczas dokładania składniki na stole formują jeden z przepisów gracza w kolumnie lub wierszu pokazuje on go wszystkim i odkłada przykrywając odpowiednim żetonem punktacji. Dodatkowo za zrealizowanie „ze stylem”, czyli zachowując kolejność składników wskazaną na karcie przepisu dostajemy nagrodę w postaci punktów Wasabi. Jeżeli gracz nie posiada odpowiedniego żetonu nie może „zrealizować” przepisu.
  3. Za każdy zrealizowany przepis gracz może wybrać sobie 1 kartę narzędzia. Przy czym może posiadać maksymalnie 2 takie karty. W dowolnym momencie możemy odrzucić jedną kartę, aby zrobić miejsce na nową. Nie możemy wziąć karty tego samego rodzaju jak użyta w tej turze. Pośród dostępnych narzędzi znajdziemy:
    • Tasak - „Chop!” - pozwala wykroić leżący składnik z planszy i umieścić w spiżarni albo dołożyć na planszę w inne miejsce (zamiast normalnego dokładania składnika)
    • Łopatka - „Stack!” - pozwalająca położyć składnik na już zajętym polu
    • Papryczki - „Spicy!” - pozwala dołożyć 2 składniki zamiast jednego
    • Pałeczki - „Switch!” - mogące zamienić miejscami 2 sąsiadujące składniki
    • Wasabi! - pozwalające wyłączyć z gry fragment planszy (2x2) i dające graczowi dodatkowy punkt Wasabi
  4. Uzupełniamy składniki za zasłonką do 3
  5. Uzupełniamy posiadane przepisy do 3

Zamiast normalnego ruchu gracz może także odrzucić część przepisów i na ich miejsce dobrać nowe.

Gra kończy się natychmiast w momencie zapełnienia planszy lub zrealizowania przez dowolnego gracza ostatniego, 10tego przepisu. Zwycięzcą zostaje gracz posiadający najwięcej punktów w zrealizowanych przepisach i kostkach Wasabi (każda kostka warta jest 1 punkt).

Nieoficjalne warianty

Pierwszy to wariant Bogasa, który podczas tłumaczenia zasad na Pionku zapomniał o tym, że przepis może zostać skompletowany tylko jeżeli zawiera „poruszone” w danej turze składniki. Jednak jako przystępniejszy zachowałem go w pamięci i korzystam z niego, gdy przedstawiam grę mniej doświadczonym graczom. Wam również może się przydać przy pierwszej rozgrywce.

Drugim wariantem są alternatywne limity w posiadanych na ręce kartach narzędzi. Oryginalne zasady opisałem, jednak wielu graczy może chcieć zamienić ograniczenie „zakaz brania właśnie użytego narzędzia” na „maksymalnie 1 narzędzie danego rodzaju na ręce”. Ma to o tyle sens, że każda karta występuje wyłącznie w 2 egzemplarzach, a nie trudno trafić na gracza – miłośnika łopatek lub piekielnego władcę papryczek zapełniającego planszę w przerażającym tempie.

Wrażenia

Zacznijmy od strony wizualnej. Wszystkie elementy ładnie wykonane zaczynając od ślicznych maleńkich miseczek na bonusowe punkciki, przez grube żetony składników po intuicyjne oznaczenia na kartach narzędzi. W te wszystkie zachwyty wdarło się jednak kilka zgrzytów. Po pierwsze standardowy gracz w naszym kraju nie ma wrodzonego daru do rozróżniania mięs ryb z odległości 10 metrów. Bardzo często niezbyt rzucające się w moje oczy różnice sprawiały, że po pełnym szczęścia okrzyku „realizuję...” okazywało się, że w przepisie jest odrobinkę inna ryba... a to już powodowało, że dowolny gracz mógł bez problemu uniemożliwić mi realizację tego specjału. Podobny problem występował z 2 rodzajami ryżu.


Dodatkowo karty narzędzi (których jest tylko 10) mogłyby zostać wykonane podobnie jak żetony, na grubym kartonie. Wprawdzie nie są trzymane w ręce, ale leżące na gładkich stołach cierpią z racji podnoszenia paznokciami za brzegi... trzeba więc poświęcić się i dołożyć do gry te kilkanaście koszulek. Uff, wyżaliłem się na wady, pora więc spojrzeć na zalety.

Nie da się opisać tej gry bez porównań od Wsiąść do pociągu. Zaznaczmy więc podstawową różnicę, czyli wpływ na dobierane składniki. Ticket przez jednego z naszych znajomych został nazwany grą w „zbierz najwięcej żółtych wagoników”, otóż silna losowość dobieranych wagoników była bardzo uciążliwa, zwłaszcza gdy zauważyliśmy, że przeciwnik zebrał większość poszukiwanych kart i w wielkim stosie kart do wzięcia pozostało ich bardzo mało. W „Wasabi!” mamy do czynienia z pełną kontrolą nad tym co i kiedy dobieramy. Widzimy też co dobierają przeciwnicy, możemy więc przypuszczać, że wcześniej czy później pojawi się konkretny składnik na stole. Drugą specyficzną rzeczą są 5-składnikowe przepisy warte aż 8 punktów. Każdy z nich używa jednego z unikatowych składników, więc wzięcie takiego składnika przez przeciwników niesie jasną przesłankę, że zamierza taki przepis zrealizować.


W Wasabi mamy szereg urozmaiceń związanych z narzędziami pozwalającymi nam m.in. na manipulowanie już wyłożonymi składnikami. Wprowadzono również bardzo miły system nagradzania za realizację „ze stylem”. Tego brakowało w całej serii Wsiąść do pociągu, gdzie trasa z Warszawy do Moskwy mogła prowadzić przez Paryż, Zurich i Rzym bez wpływu na otrzymane punkty.

Proste zasady mogą oznaczać, że gra jest banalna/losowa/imprezowa, jednak w tym przypadku oznacza, że ciężar myślenia przeniesiony jest z zapamiętywania wielu zasad na analizę dostępnych możliwości. Można ją bez problemu wytłumaczyć nowym graczom. Wymaga odrobinki orientacji i wyszukiwania wzorców na  planszy nie wymagając jednak planowania na więcej niż 2-3 ruchy do przodu. Bezpośredniej i świadomej interakcji między graczami prawie nie ma, wprawdzie korzystamy z bardzo ograniczonej wspólnej przestrzeni, to nie znamy jednak przepisów przeciwników. Jedynie w chwilach, kiedy mamy swobodę ruchu jesteśmy jednak w stanie próbować przeszkodzić przeciwnikom czy to przez modyfikację ciągu składników, który widzimy, że rozwijają czy też przez blokowanie kafelków z ryżem/maki – podstawowym elementem każdego przepisu. Pod tym względem zupełnie nieświadomie możemy kogoś zablokować, co nie raz boleśnie odczułem.

przykładowe przepisy z 4 poziomów trudności

Wasabi! mogę polecić każdemu, kto chciałby zagrać w średniej trudności grę, zauważalnie będącą nowym wcieleniem Wsiąść do pociągu. Jest doskonałym kandydatem na grę familijną. Niewielkie rozmiary pudełka pozwolą ją zabrać w dowolne miejsce, a śliczne wykonanie pozwoli uniknąć jakże często słyszanego „kolejna brzydka plansza ze stertą drewnianych kostek”. Ostrzegam jednak, że wymaga zwiększonej ilości myślenia i nie podpowiada sama jak należy zagrać klocki.

Tytuł: Wasabi!
Autor: Adam Gertzbein, Josh Cappel
Wydawca: Z-Man Games
Liczba graczy: 2-4
Cena gry:ok. 115zł

Złożoność: 3/5
Wykonanie: 4/5
Ocena ogólna: 4/5

Profil na BGG

Zasady w języku angielskim


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Pokaż 7 z 7 komentarzy

1. 23-01-2009 13:26

Jak ja nie lubie sushi
Nie wiem czym ludzie sie delektuja. Oryginalna zupa to jakies zlewki z trawa w srodku. Nawet nie jest to pozywne nie mowiac o smakowaniu. Do tego ryby. surowe zimne bez przesady. Jedyne co faktycznie jest smaczne to wlasnie chrzan. Ale bez przesady mozna se kupic sam chrzan. 
 
Po co to pisze? Juz jest to dla mnie arg. nie kupie tej gry. po prostu nie lubie tych zimnych rybek z zimnym ryzem.
Gość, IP: 83.10.140.210
aKC1q+zO4BBdpiaS

2. 24-01-2009 18:01

...
O, akurat trafiła się gra, którą mam na celowniku :) 
 
Jednak nie podoba mi się "dwujęzyczność" gry - angielsko/niemieckie kafelki, z obu stron - wprowadzenie jednego języka mogłoby wyeliminować ekrany dla graczy, no ale pewnie była na Essen (?). Za ekranami również nie przepadam, co nie znaczy że to jest jakiś superminus skreślający grę z mojej listy :) 
 
Grę kupię. Nie wiem kiedy, ale kupię. Zasady łatwe do pojmowania, gra może być nawet do zainteresowania "niegrających" kumpli, a takich w moim otoczeniu sporo. 
 
A czemu nie kupię TTR: E? Jakoś ta gra mnie odciąga. Zrobiło się 49137868 edycji, wersji, dodatków, ciągną z tego ile się da - no i ja i tak nie miałbym pieniędzy na skompletowanie wszystkich wersji/dodatków. Po prostu Wasabi mi lepiej przypadło go gustu :)
Gość, IP: 83.9.243.88
zima44

3. 24-01-2009 22:54

Ja tam chętnie zagram,
jak będzie okazja. Gra bardzo mi się kojarzy (z wyglądu) z komputerową Pizza Connections 2 (tak to się chyba nazywało). Była to druga część Pizza Syndicate i tam, między innymi, robiło się różne przepisy na pizzę z różnych składników. 
A za sushi też nie przepadam. Zimne to jakieś i drogie... :p
Gość, IP: 89.78.182.3
Geko

4. 25-01-2009 11:07

;)
Ja też bym chętnie zagrał. Trzeba będzie grę obadać na poprawnych rulesach, bo widzę że ładnych kilka rzeczy się pozmienia, względem tych w jakie graliśmy na pionku. 
 
A co do TTR to zima, musisz mieć wszystkie dodatki jakie wyjdą jak ci się jakaś gra spodoba i masz jedną część ? ;) Ja mam sam TTR:E i nie narzekam. Gra jest najczęściej graną pozycją z mojej "kolekcji". Głównie ze względu na czas rozgrywki + tym że nie jest ani za lekka ani za ciężka. Teraz zafascynowały mnie Kingsburg i Agricola(wersja rodzinna, pełniej jeszcze nie grałem), ale obie są trochę cięższego kalibru i trwają sporo dłużej.
Zarejestrowany, IP: 83.10.196.201
Blue

5. 27-01-2009 08:54

w kwestii wariantów nieoficjalnych...
trochę dziwi mnie interpretacja reguły o zakazie brania właśnie użytego narzędzia prowadząca do wymyślania home rulesów. Otóż dla mnie było oczywiste, że chodzi o narzędzie, a nie o kartę - specjalnie tak napisano w regułach, by nie można było zagrać jednej karty "spicy" i wziąć tę drugą w nagrodę za zrealizowanie przepisu. W moim przekonaniu w taki sposób instrukcja wskazuje na niemożność nieprzerwanego przetrzymywania przez jednego z graczy tego samego rodzaju karty. 
 
Tym samym proponowany nieoficjalny wariant jest według mnie jak najbardziej oficjalną wersją reguł.
Gość, IP: 193.201.167.254
BloodyBaron

6. 27-01-2009 09:43

warianty
oczywiście, że podstawowe zasady ograniczają w jakiś sposób przetrzymywanie... ale uzycie karty na rundę przed zrealizowaniem przepisu już nie ogranicza. Oczywiście jak każde home rules mogą być używane lub moga być zignorowane. Musisz jednak przyznać, że zakaz posiadania 2 takich samych kart na rece jest duzo łatwiejszy do zrozumienia przez nie-graczy, a eleganckie i oficjalne zasady można wprowadzić po 2...3 rozgrywce.
Zarejestrowany, IP: 217.74.68.2
khaox

7. 28-01-2009 18:50

;D
Akurat z tego co pamiętam to bogas mówił juz na pionku, że tego samego narzędzia nie można wziąć... inna sprawa że mi się o tym sporo razy zapomniało wtedy ;].
Zarejestrowany, IP: 83.29.220.121
Blue

Pokaż 7 z 7 komentarzy

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin