Start arrow Artykuły arrow Pionek - edycja 11
 
Pionek - edycja 11
 

Napisany przez Sylwia, z 14-06-2009 23:05


 Parę słów wstępu na temat 11 edycji Pionka. Mniejsza ilość uczestników pozwoliła nam zagrać w wiele nowych tytułów. Poprzednio z racji dużej ilości uczestników i małej ilości wolnych stolików byliśmy zmuszeni do znalezienia gry, dla której mamy wystarczająco duży stolik, odpowiednią ilość chętnych graczy, a osoba znająca zasady ma czas nam je wytłumaczyć. Tym razem te wszystkie utrudnienia znikły. Był czas porozmawiać w czasie i po rozgrywce. Przypomniała nam się atmosfera sprzed kilku edycji, kiedy po raz pierwszy pojechaliśmy na Pionka. Plusem dla tej edycji były kolejne nowinki organizacyjne – podkładki na stołach sprawiające, że przestaliśmy się martwić szczelinami między złączonymi stolikami oraz baloniki, które były stosowane i przynajmniej w kilku znanych nam przypadkach dobrze zadziałały.

Poniżej prezentujemy gry, w które udalo nam się zagrać - krótka charakterystyka i wrażenia

The Princes of Machu Picchu - Profil BGG

W skrócie jesteśmy Inkaskimi książętami, którzy rywalizują o wpływy w sercu imperium, a dokładniej w Machu Picchu. Podczas gry uprawiamy kukurydzę i kokę, wypasamy lamy i produkujemy odzież i dzbany, co następnie może pomóc nam pozyskać i złożyć ofiary bogom. W czasie gry wysyłamy do pracy naszych podwładnych do poszczególnych prac jednocześnie ustalając specjalnymi kartami naszą pożądaną specjalizację, czyli które aktywności chcielibyśmy najsilniej punktować na koniec. Niestety akcja gry rozgrywa się w czasie, kiedy Hiszpanie zbliżają się do miasta. W związku z tym zagrożeniem gra posiada dwa sposoby zakończenia – jeden, kiedy złożymy komplet ofiar bogom i dzięki ich przychylności uratujemy Machu Picchu oraz drugi, kiedy po określonej ilości dni ostatecznie Hiszpanie wkroczą do miasta. To jest oczywiście część „klimatyczna”, w mechanice wygląda to tak, że jeżeli Hiszpanie wkroczą do miasta punktowaniu podlega dodatkowo (jako mnożnik) posiadane na kartach złoto.


Khaox: W tę grę chciałem zagrać na poprzednim Pionku, jednak w ogólnym chaosie nie udało się. Tym razem od tej gry zaczęliśmy... tłumaczył Mst... przez około 20 minut. Zasad jest naprawdę dużo, jednak pod koniec tłumaczenia wszystko zaczyna być jasne. Są naprawdę proste, jednak solidna dawka samozaparcia, żeby w połowie tłumaczenia nie zrezygnować jest wymagana. Sama rozgrywka bardzo przyjemna, nawet nie zauważyliśmy jak minęło półtora godziny przy planszy. Mało elementów tajnych, możliwość podejmowania decyzji, których efekty widać. Niewielka dawka losowości przy dobieraniu kart określających naszą punktację bardziej na zasadzie urozmaicenia niż psucia strategii. Jednym słowem cud, miód i orzeszki w atmosferze hodowania koki i poświęcania dziewic. Wyraźny skok w górę na mojej wishliście, chociaż muszę sprawdzić, czy będę miał z kim grać :)

Sylwia: W połowie tłumaczenia zasad (które całe trwało ponad 20 minut) uznałam, że gra jest raczej nie dla mnie i zaczyna mi się wszystko plątać, ale wytrwałam do końca. Okazało się, że gra jest prosta, po 2-3 ruchach wszystko się wyjaśniło. Rozgrywka (graliśmy w 3 osoby) zajęła nam około 1.5 godziny, lecz była dynamiczna i nie nudziła nam się. Po pierwszej rozgrywce jestem chętna jeszcze w nią kiedyś zagrać, ale nie jest to pozycja, którą chciałabym posiadać głownie ze względu na długi czas rozgrywki – przy 5 graczach rozgrywka zapewne będzie dłuższa. Chociaż i tak pewnie będę musiała iść na ustępstwo, czego się nie robi dla męża ;) Mechanika gry jest ciekawa, tematyka gry jest odczuwalna. Myślę, że jest to raczej gra dla osób, które miały już do czynienia z planszówkami, gdyż nowe osoby będą miały problem z przebrnięciem przez zasady.

Totem - Profil BGG

Jedna z nowości wydawnictwa Egmont, polska wersja znanego od pewnego czasu Tiki Topple. W tej grze staramy się budować totem zgodny z naszymi kartami celu. Na kolorowej planszy, w specjalnej rynience ułożony jest totem składający się z 9 elementów. Każdy gracz otrzymuje swój cel oraz zestaw kart, dzięki którym możemy zmieniać budowę totemu. Karta celu zawiera 3 elementy totemu, które ostatecznie powinny znajdować się na jego szczycie.

Gracze kolejno zagrywają karty pozwalające przesunąć poszczególne elementy w górę bądź w dół lub usunąć z gry najniższy element totemu. W chwili kiedy skończą nam się karty lub totem zostanie skrócony do 3 elementów gra jest przerywana i dochodzi do punktacji. Rozgrywkę należy powtórzyć tyle razy ilu jest graczy, a następnie zsumować punkty celem wyznaczenia najlepszego budowniczego totemu.


Khaox: W opisie na BGG jest coś o grze strategicznej... nie prawda. Już w 3 graczy Totem to szalona gra, w której przestawiamy elementy totemu wiedząc, że jeżeli ktoś zapragnie popsuć nasz plan to zapewne to zrobi i często w sposób nieświadomy. Nie bez znaczenia jest też podobieństwo kart celów graczy. W jednym rozdaniu 2 osoby miały prawie identyczne karty (różniące się jedynie 3 miejscem). Jako pojedynczy przeciwnik nie miałem szans z ich zgodnymi działaniami. Tak więc gracze szukający głębokiej i strategicznej rozgrywki nie powinny się do niej zbliżać. Jednak ja bawiłem się dobrze. Tytuł lekki i przyjemny, do zabawy z dziećmi (krótki czas rozgrywki i proste zasady). Zdecydowanie uczy tego, że nie zawsze można wygrać. Jednocześnie zachęca uważnej obserwacji, czy nie mamy z innymi graczami podobnych celów.

Sylwia: Rozgrywka jest bardzo szybka, zasady do wytłumaczenia w 2-3 minuty, przygotowanie gry również nie zajmuje dużo czasu. Przypadło mi bardzo do gustu wykonanie samego totemu (kamienne fragmenty) oraz odpowiednio przygotowana plansza z wgłębieniem na totem – pomysł super. Symbole akcji na kartach są czytelne i zrozumiałe a sam totem jest kolorowy i przyciąga uwagę, na pewno będzie dobrą pozycją do gry z dziećmi. Jedynym bardzo dużym minusem jest cena gry (około 75-80 zł), która moim zdaniem stosunkowo wysoka. Polecam spróbować każdemu, chociażby na zasadzie krótkiego przerywnika między innymi grami.

Dixit - Profil BGG

Kolejna nowość na polskim rynku. W Dixit posługujemy się talią pięknych kolorowych kart przedstawiających różne, czasami trudne do opisania rzeczy. Każdy gracz ma 6 kart jako swoją talię, a jeden z graczy zostaje narratorem. Wykłada on jedną ze swoich kart (zakrytą) mówiąc swoje skojarzenie. Następnie pozostali gracze wybierają jedną ze swoich kart i dokładają do karty narratora, taką, która ich zdaniem jest bardzo podobna do podanego skojarzenia. Po przetasowaniu ten zestaw kart jest odkrywany, a gracze (poza narratorem) wybierają która z prezentowanych kart jest kartą narratora. W przypadku kiedy przynajmniej jedna, ale jednocześnie nie wszystkie osoby zgadły poprawnie narrator dostaje punkty. Dodatkowo punkty dostają osoby, które poprawnie wskazały kartę narratora oraz osoby, które dały kartę wprowadzająca w błąd innych.

Khaox: Piękna, to słowo dobrze oddające Dixit. Bardzo chciałbym pograć więcej i dobrze się jej przyjrzeć. Po dwóch rozgrywkach wydaje się doskonałą pozycją zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Jako gra dla dzieci nie nudzi dorosłych a jako gra dla dorosłych zachwyca swoim niebanalnym wyglądem. Jednocześnie kiedy przy Dixit spotkają się dorośli z dziećmi ciągle pozostaje przyjemna, co w grach nie jest aż takie częste. Dorośli nie muszą ułatwiać gry dzieciom, dzieci również nie muszą się nadmiernie wysilać. Wygląda, że autorzy znaleźli pewien unikalny produkt niezależny nie tylko językowo ale również kulturowo i wiekowo.

Sylwia: Dixit... gra, która posiada w sobie „coś” co bardzo przyciąga i chce się w nią grać kilka razy pod rząd. Już teraz wiem, że mimo swojej ceny będę chciała ją kupić. Urzekły mnie przepiękne rysunki na kartach, ciekawa atmosfera podczas gry oraz to, że tak naprawdę niewielka ilość kart daje bardzo dużo możliwości. Na pewno porusza kręgi wyobraźni oraz twórcze myślenie. Miałam okazję zagrać w mieszanym towarzystwie dzieci i dorosłych, a wszyscy bardzo dobrze się przy tym bawili.



Klątwa Mumii - Profil BGG

Jeden z graczy jest mumią starającą się złapać poszukiwaczy skarbów. Poszukiwacze mają za cel zdobyć 5 skarbów. Celem mumii jest kilkukrotne „zjedzenie” gracza. Istotą gry jest stojąca plansza, dzięki której mumia nie widzi ruchów poszukiwaczy, a jedynie na podstawie przesłanek (o ile pól poruszyliśmy się i jaki skarb właśnie zdobyliśmy) zgadnąć ich aktualną pozycję.

Sylwia: Gra nieszczególnie przypadła mi do gustu pomimo iż sam pomysł jest ciekawy - stojąca plansza i poruszanie się po niej z wykorzystaniem magnesów. Moim zdaniem bycie mumią jest znacznie trudniejsze niż bycie poszukiwaczem. Poruszanie swoim poszukiwaczem często jest widoczne dla osoby będącej mumią – po prostu widać, że ręka porusza się w prawo lewo czy górę. Po dwóch partiach nie miałam ochoty na więcej. Polecam spróbować przed zakupem.

Khaox: Koncepcja może i fajna, jednak ze względu na wykonanie cel mumii (zgadywanie pozycji poszukiwaczy) jest zbyt łatwy. Gdyby nie dobre towarzystwo i przerażający mumio-Uiek nie miałbym ochoty na drugą rozgrywkę

King Me! - Profil na BGG

W King Me! celem jest zdobycie największej ilości punktów, co jest jednoznaczne z posiadaniem swoich faworytów (wskazanych na naszej karcie celów) możliwie blisko królewskiego tronu. Oczywiście najwięcej punktów zdobywamy kiedy jeden z nich znajdzie się na samym szczycie władzy. Kolejny każdy gracz przesuwa dowolnego szlachcica w stronę tronu, a w chwili kiedy ktoś wprowadzi postać na tron następuje głosowanie ... czy zgadzamy się, aby został królem czy chcemy go zgładzić. Głosowanie jest specyficzne, wystarczy jeden głos na nie aby głowa nieszczęśnika odpadła, jednocześnie karty odrzucające śmiałka „zużywają się”, więc wcześniej czy później ktoś królem musi zostać.

Khaox: Eh, wesołe jest życie szlachcica :) Albo pozostajemy nisko w drabinie społecznej albo ryzykujemy utratę głowy głosem gracza. Przyznam, że King Me! jak i prezentowany czarny humor przypadł mi do gustu. Co prawda między głosowaniami zapada niezręczna cisza, jest to jednak spowodowane tym, że nikt nie chce się zdradzić na którym szlachcicu mu zależy. Ostatecznie jest to dla mnie dosyć duże (pozytywne) zaskoczenie, gdyż od dawna grę w sklepach widziałem, jednak dotychczas nie zwróciła mojej uwagi. Podobne do Totemu odnośnie koncepcji, absolutnie inna grupa docelowa graczy.

Sylwia: W skrócie jest to prosta, szybka i bardzo ładna graficznie gra, fantastyczne wizerunki postaci. Zaskakującej mechaniki w niej nie ma, jednak gra się przyjemnie i z chęcią rozpoczyna się nowa partię. Podobna jest trochę do Totemu, lecz gdybym miała wybrać King Me! zostałby zdecydowanym zwycięzcą.

Roll Through the Ages - Profil na BGG

Gier z kostkami mamy ostatnio dostatek. W tym przypadku dzięki kostkom staramy się unikać kataklizmów i budować naszą cywilizację przy pomocy pracowników, towarów i żywności. W przeciwieństwie do wielu pochodnych gier opartych o kości tutaj mamy kilka elementów znanych z większych gier planszowych – np. budując kolejne miasta mamy więcej kości do zdobywania towarów, jednak musimy też wyżywić więcej miast i mamy większą szansę na wystąpienie poważnych klęsk. Więc z jednej strony typowa gra w kości, z drugiej taka jakby planszówka.

Khaox: Pierwsze wrażenie po otwarciu pudełka to „O! Notatnik”. Drugie (po wyjęciu notatnika) – „O! Drewno”. Ponieważ zasady znałem wcześniej szybko zabraliśmy się do gry. Bardzo dynamiczna, bez postojów. Co prawda cena skutecznie zniechęca mnie przed kupnem, dla mnie jednak spośród wielu klonów gier w kości ten jest zdecydowanie najlepszą propozycją dla miłośników planszówek.

Sylwia: Wizualnie gra nie jest przepiękna, ale jakość i mechanika rozgrywki nadrabia to. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą grą mimo iż jest losowa mamy możliwość wyboru czy siłę roboczą przeznaczymy na budowanie monumentów (dodatkowe punkty) czy nowych miast (dodatkowe kostki). Drewniana plansza z otworami na której przy pomocy kołeczków oznaczamy – dzięki temu rozwiązaniu można grać na nierównej powierzchni np. na łóżku. Dołączony do pudełka notatnik jest pomocny, niestety jednorazowy – prędzej czy później się skończy. Możnaby go zastąpić suchościeralnymi tabliczkami i dołączonymi markerami (jak to jest np. „Way anything” lub „Wits & Wagers”). Grę oceniam bardzo dobrze, pomyślę nad jej zakupem.

Burg Appenzell - Profil na BGG

Gra, w której zamiast w planszy gramy w pudełku symbolizującym zamek. Na zamku położony są żetony, przykryte następnie specjalną niby planszą, a na planszy położone są symbolizujące dachy domów elementy. Wybaczcie, ale bez wsparcia zdjęć nie czuję się na siłach rozsądnie przybliżyć Wam mechanikę gry.


Khaox: Wydawnictwo Zoch Verlag + gra dla dzieci = duża szansa na fajną grę. I tak jest w tym przypadku. Kiedy przełamiemy opory przed dziecinnie wyglądającą grą (lub jak w moim wypadku takich oporów nie posiadamy) dostaniemy w zamian absolutnie nieszablonowe doznania. Docelową grupą graczy są dzieci, jednak wybory które podejmujemy są nie do końca dziecinne. W ramach dostępnych nam 4 punktów akcji możemy wprowadzić myszkę do zamku, odkryć przyległy do myszki dach, poruszyć myszkę lub przesunąć żetony zmieniając całkowicie sytuację na planszy. Możliwe, że grając z dziećmi będziemy starali się unikać brudnych zagrań (np. wtrącając myszkę do lochów przez dziurę w podłodze), ja jednak grałem z dorosłym przeciwnikiem. Ładne wykonanie, niebanalna mechanika, drobna szczypta złośliwości i chytrości zwieńczona słodkimi i fantastycznie wykonanymi myszkami sprawiają, że jest to gra, którą polecam każdemu. Nieszablonowa i przyjemna, nie tania, ale naprawdę czujemy, za co płacimy i wiemy, że warto.

Sylwia: Krążąc po wypożyczalni z grami zatrzymaliśmy się przy Burg Appenzell i postanowiliśmy zagrać. Tłumaczenie zasad przez Bogasa zajęło dosłownie parę minut, a sma rozgrywka była świetną zabawą. Genialny pomysł, ciekawa mechanika, trójwymiarowość gry, ładne postacie myszek bardzo zachęcają do rozgrywek oraz przyciągają wzrok innych osób. Mimo iż jest to gra dla dzieci bardzo mi się spodobała.


Kilka słów ode mnie - uiek

Już na wiele dni przed wyjazdem do Gliwic wiedziałem, że XI edycja Pionka na pewno będzie mniej "ludna" od pozostałych. Co tu dużo ukrywać – termin w połowie długiego weekendu, mówiąc bardzo delikatnie, najszczęśliwszy nie był. Nawet zatwardziali mianiacy mogą mieć na ten czas inne plany, a Ci mniej zapaleni do grania mogą zrezynować z planszówek na rzecz spedzenia czasu z rodziną. Moje przypuszczenia potwierdziły się na miejscu – w salach nie panował zaduch jaki towarzyszyły poprzednim edycjom, ludzi było odczuwalnie mniej, a do tego ze znalezieniem wolnego miejsca do grania nie było żadnego problemu. Czy to źle? Moim zdaniem wręcz przeciwnie – wreszcie na Pionku można było odpocząć i spokojnie pograć. Normalnie jeżdżąc na te imprezę wracałem zawsze zadowolony i wesoły (zarówno z gier jak i ze spotkań ze znajomymi) ale zmęczony hałasem, zaduchem i masą ludu. Tym razem wcale tak nie było – udało mi się spokojnie zagrać w parę pozycji, porozmawiać o tym i owym, a do tego wrócić do Krakowa w miarę wypoczętym (mimo iż poranne wstawanie mi nie służy).

Na moje słowa pozwolę sobie przytoczyć liczby. Po pierwszym dniu do MDK przy ulicy Barlickiego zawitało niewiele ponad 170 osób, podczas gdy poprzednim razem liczba ta była po takim samym czasie mniej więcej dwa razy większa!

Nie mam pojęcia co na to organizatorzy, ale mnie taka liczba odpowiada. Wiem, że Pionek ma rosnąć w siłę, ale jeżeli to dojrzewanie będzie można zorganizować tak, że ilość ludzi w poszczególnych salach byłaby taka jak teraz to byłoby naprawdę wspaniale.

Jeżeli chodzi o gry to do Gliwic jechałem z zamiarem zagrania przede wszystkim w 2 gry: Dixit i Steam. Dlatego kiedy zaraz po tym jak wszedłem do sali i zostałem zawołany przez Draco do partii Dixit wiedziałem, że plan ten ma ogromne szanse spełnienia. Chwile po skończeniu pierwszej rozgrywki (w Dixita zagrałem tego samego jeszcze raz, wytłumaczyłem go raz i przyglądałem się co najmniej dwóm innym rozgrywkom) udało mi się załapać na Steam w pięcioosobowym gronie.

Nie będę oryginalny przy swojej opinii na temat Dixit – jest to gra bardzo przyjemna. Plasuje się w gronie gier w stylu Say Anything czy Apples to Apples, gdzie gracze coś wybierają, obstawiają mając na uwadze to co mógł myśleć gracz aktywny, albo co mu się spodoba. Jednakże ma nad tymi tytułami przewagę w postaci niezależności językowej, wiekowej czy kulturowej. Do tego wspaniałego obrazu dopełniają przepiękne ilustracje wydrukowane na dużych kartach. Przy czym w moim odczuciu warto w jej wypadku mieć na uwadze to, ze jest to raczej wydarzenie towarzyski, a nie czysta gra (i oczywiście nie przeczę, że gra jest wydarzeniem towarzyskim, jednak tutaj za mało jest miejsca, aby dokładniej wyjaśniać o co mi chodzi).


Natomiast jeżeli chodzi o Steam, to cieszę się, że udało mi się weń zagrać, ponieważ zrobiłem to pod kątem ewentualnego zakupu. Już wiem, że tej gry nie kupię. I nie chodzi o to, że jest zła, czy zepsuta. Jest to pozycja solidna, jednakże moim zdaniem ma w sobie potencjał do niepotrzebnych dłużyzn, z których może nic nie wyniknąć (np. gracze wybierają karty akcji mając na uwadze co będą chcieli zrobić, jednakże może to wyglądać całkiem inaczej po tym jak przeciwnicy wszystko im popsują). Mając w swojej kolekcji Railroad Tycoon uważam, że bez Steama przeżyję. Jednak jak ktoś zaproponuje rozgrywkę to zasiądę do niej całkiem chętnie. (Taka uwaga na marginesie – grałem w wariant podstawowy, a po usłyszeniu czym się różni on od zaawansowanego upewniłem się tylko co do tego, że nie kupuję Steama).

Z innych nowości jakie przetestowałem warto wymienić Totem i Fluch der Mumie. Pierwszy tytuł to nowość od Egmontu – bardzo przyjemna i całkiem zwariowana gra. Tytuł ten miałem na uwadze już od dawna, dlatego wieść o polskim wydaniu bardzo mnie ucieszyła (zwłaszcza, że już byłem skłonny ściągać go z USA). Totem przy niezwykle prostych zasadach zapewnia całkiem niezłą porcję dobrego humoru, zabawy a przy tym rozgrywce towarzyszy wesoły chaos. Na pewno nie jest to tytuł dla ludzi poszukujących jakiejś strasznej głębi w grach, ale jako sposób spędzenia przyjemnych chwil w 2, 3 lub 4 osoby nadaje się idealnie.

Mimo dość negatywnych opinii Sylwii i Andrzeja co do Fluch der Mumie muszę powiedzieć, że mnie gra się nawet spodobała. Ciekawy pomysł i ładne wykonanie (Ravensburger po raz kolejny udowodnił, że potrafić dobre robić gry dla dzieci, przy których i starsi mogą się bawić) w połączeniu z odpowiednim gronem zapewniły mi bardzo przyjemne rozgrywki (2 razy byłem złą mumią). Gra ma co prawa w moim odczuciu kilka mniejszych mankamentów, ale wyeliminować je wcale nie byłoby tak trudno. Ostatnio coraz częściej wracam do gier lekkich dlatego Klątwa Mumii idealnie wpasowała się w mój nastrój.

Udało mi się także zagrać z Michałem Oraczem w Zombiaki 2 – nową wersję karcianki, w którą w liceum ogromnie się zagrywałem. „Atak na Moskwę” (bo taki ma podtytuł nowa edycja), to tak naprawdę stare dobre Zombiaki z odświeżonymi grafikami i nowymi kartami (trolejbusy, kamazy, Wania czy inne tego typu twory). Jeżeli stara edycja nie przypadła Wam do gustu to nie ma co ukrywać, że ta tego nie zmieni. Natomiast, jeżeli przy „jedynce” bawiliście się doskonale to przy „dwójce” macie szanse sobie odświeżyć wspomnienia i powrócić do wspaniałych chwil. Niestety nie wiadomo jeszcze kiedy gra ukaże się w sprzedaży.

Ponadto wszyscy chętni mogli zagrać w nowy dodatek do Neuroshimy Hex: Duel. Wprowadza on do gry nowe 2 armie (Smart i Vegas), nowe zasady oraz specjalna planszę do rozgrywek dwuosobowych. Wydawnictwo Portal ma stopniowo umieszczać na swojej stronie internetowej opisy nowości (obecnie dostępna jest tylko zapowiedź dodatku oraz prezentacja grafiki pudełka).

Oczywiście na tym nie zakończyło się moje granie, ponieważ zagrałem w kilka innych pozycji (chociażby King me!, które od dawna mi się podoba). Jednak to te powyższe były w moim odczuciu warte szerszego opisu. Niestety obowiązki i zbliżająca się dla niektórych sesja sprawiły, że musieliśmy wieczorem pierwszego dnia zapakować się z powrotem do mojego „czołgu” i wrócić do Krakowa. Ale jak zwykle warto było pojawić się choć na chwilę.

Dlatego do zobaczenia we wrześniu na XII edycji Pionka!


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin