Start arrow Artykuły arrow How Would You Move Mount Fuji?
 
How Would You Move Mount Fuji?
 

Napisany przez khaox, z 18-06-2009 23:00


 Recenzje książek o grach na Krainie już były. Pora jednak na coś zupełnie z innej beczki, a przynajmniej w kamuflażu. Książkę o zagadkach i puzzlach... na rozmowach kwalifikacyjnych.

"How Would You Move Mount Fuji?" to wydana w 2004 skromnych wymiarów książeczka autorstwa Wiliama Poundstone. Jej podtytuł to: "Microsoft's Cult of the Puzzle -- How the World's Smartest Companies Select the Most Creative Thinkers". Więc wszyscy znający język angielski już mniej więcej wiedzą o czym książka jest. Dlaczego nie tłumaczę podtytułu? Ponieważ niestety nie doczekała się polskiego wydania. Dlaczego więc zdecydowałem się zamieścić jej recenzję? Po pierwsze dlatego, że już po 3 latach doczekała się wielkiego dodruku i jest stosunkowo łatwo dostępna w Polsce. Po drugie mówi o puzzlach i problemach, w które każdy miłośnik planszówek i zagadek z chęcią się zagłębi. Po trzecie wszystko jest w kontekście rozmów rekrutacyjnych największych korporacji.. myślę, że wiele osób chciałoby spróbować takiej rozmowy.

Zacznijmy od pierwszej, tytułowej zagadki... Jak przeniósłbyś górę Fuji? W zasadzie popsuję Wam troszkę zabawę, gdyż od razu podam odpowiedź... po kawałku. Na kilku tysiącach wielkich ciężarówek, po okruszku w kieszeniach lub układając łańcuszek z ludzi przekazujących sobie po kawałku góry. Sposoby można mnożyć do woli. Jednak jest tutaj drugie dno, bo skoro tyle jest tych metod... to może któraś jest lepsza, wydajniejsza, tańsza, ma mniejsze ograniczenia albo przyjaźniejsza dla środowiska? I o tym właśnie jest cała książka... nie zawsze liczy się dokładna odpowiedź, ale zawsze uznanie wzbudzi sposób w jaki dojdziemy do odpowiedzi lub w jaki sami ocenimy własne podejście i zaczniemy je optymalizować.

Ile razy grając w jakąś grę musieliście wybrać między dwoma sensownymi akcjami, ale warunki nie sprzyjały skupieniu a przeciwnicy ponaglali? Wyobraźcie sobie, że prowadzący rozmowę rekrutacyjnej o stanowisko, na którym bardzo Wam zależy układa z dłoni rewolwer. Mówi, że włożył do 2 kolejnych komór bębenka naboje. Celuje w Waszą głowę i udaje strzał ... "Klik. Szczęściarz, pusta komora. Strzelę jeszcze raz, wybierz czy mam to zrobić od razu czy najpierw zakręcić bębenkiem? Masz 10 sekund". Co prawda współczułbym osobom starającym się o pracę w firmie, gdzie rekruter celuje Wam w głowę z wyimaginowanego rewolweru... ale to był zapewne Wasz wybór. Ale jak Wy odpowiedzielibyście? Macie 10 sekund.... 9.... 8.... Poprawną [odpowiedź ] znajdziecie na końcu recenzji. Ale zachęcam do własnego wysiłku :)

Rozruszani? Zapewniam Was, że ta książka rozgrzeje Wasze szare komórki do białości. Między łamigłówkami poznacie historię testów IQ (i dlaczego można podchodzić do nich z rezerwą, zwłaszcza, jeżeli nie jesteście białym mieszkańcem USA). Poznacie też niektóre zwyczaje rekturetów wielkich korporacji oraz pewne drobne wskazówki, kiedy spotkacie się na rozmowie rekrutacyjnej z pytaniem, na które nie wiadomo jak odpowiedzieć lub oczywista odpowiedź wydaje się podejrzanie prosta. Choćby pytanie ilu jest stroicieli pianin na świecie? Oczywiste, że nie wiecie. Właściciele pianin zapewne też nie wiedzą. Śmiałbym nawet podać hipotezę, że co milionowa osoba na świecie tego nie wie. Nie zaskoczę więc Was, jeżeli powiem, że ja też nie wiem... ale potrafię oszacować. Jest to pewien typ zadań, z którym wielu z Was nie raz spotkało się choćby przy grach... kiedy nie jesteście w stanie czegoś policzyć z braku pełnych informacji nie tylko o dokładnych współczynnikach i liczbach ale nawet o tym co należy uwzględnić. Zwykle wystarczy odpowiednio dobrze oszacować i zaprezentować swój tok myślenia. Przecież dużo łatwiej szukać tych współczynników jeżeli potrafimy je wymienić i nazwać. Zwolennicy dokładnych wyników będą takim podejściem zawiedzeni, ale ja Was zachęcam do prób. Przykładowe rozwiązanie tego konkretnego zadania znajdziecie [tutaj].

Na zakończenie inny przykład zagadki, na który wiele osób da się nabrać (i ja nie byłem w stanie wymyślić całego rozwiązania). Pytanie brzmi: Ile jest miejsc na ziemi, z których idąc 10 kilometrów na północ, następnie 10 kilometrów na wschód i na koniec 10 kilometrów na południe wracamy do miejsca, z którego zaczęliśmy? Nie zamieszczę Wam dokładnej odpowiedzi... nie żeby była jakoś skomplikowana lub długa, ale żebyście w czasie wakacyjnych podróży mieli coś, co nie będzie Wam pozwalało zasnąć lub zachęci do przeczytania tej książeczki ;)

Zapewne każdy z Was dojdzie natychmiast do pierwszego przybliżenia odpowiedzi, że tym miejscem jest biegun południowy. Nie jest to jednak wystarczające... ja sam doszedłem do odpowiedzi biegun południowy + coś co daje nieskończoną liczbę miejsc. Nie powinno Wam sprawić problemu co to jest. Jednak właściwa odpowiedź da się w skrócie opisać jako 1 + nieskończoność * nieskończoność. Ciekaw jestem, kto i jak szybko dojdzie do tej właściwej odpowiedzi?

Zanim jednak zagłębicie się w przemyślenia geograficzne chciałbym Wam polecić ten tytuł. Naprawdę fantastyczna książka dla każdego kto czuje się na siłach przeczytać stosunkowo prosty tekst po angielsku.

Tytuł: How Would You Move Mount Fuji?
ISBN: 0316778494
Orientacyjna cena: od 28zł

Odpowiedzi:


Rewolwer:
Zacznijmy od tego, że jeżeli pierwsza komora okazała się pusta to jesteśmy na jednym z 4 miejsc bez naboju.Dalej mamy 2 przypadki:

  • Jeżeli nie zakręcimy magazynkiem to w następnym strzale możemy znaleźć się na jednej z 3 pozostałych komór lub trafimy na nabój... co daje 3/4 szansy na przeżycie.
  • Jeżeli zakręcimy magazynkiem to na 6 komór mamy 2/6 szansy na szybkie zakończenie doświadczenia, więc 4/6 szansy na przeżycie.

Co daje większą szansę na przeżycie? Sprowadzając do wspólnego mianownika (pamiętacie z podstawówki? ;) ) mamy odpowiednio 9/12 i 8/12. Zdecydowanie większe szanse daje więc zrezygnowanie z zakręcenia bębenkiem.
Proste, szybkie i oczywiste? Owszem, ale ja i tak współczułbym Wam, gdybyście spotkali się z taką sytuacją na rozmowie o pracę.

Stroiciele pianin:
Zacznijmy od założenia, że zawód stroicieli pianin jak każdy kieruje się podażą i popytem, czyli w naszym prostym przypadku: powinno być tyle pracy aby każdy stroiciel mógł wypełnić swój tydzień pracy.

Ile więc pracy jest dla nich na świecie?
Zakładamy, że na ziemi żyje 6 miliardów ludzi (my tylko szacujemy, wiec pozostałe kilkaset milionów zapewne się nie obrazi).
Pianina posiadają głównie rodziny, a rodzina to statystycznie 3 osoby. Otrzymujemy więc 2 miliardy potencjalnych chętnych na posiadanie pianina. Są oczywiście rodziny większe, jednak jest też troszkę osób żyjących samotnie i pianin w instytucjach, więc nie musimy czuć potrzeby tak dokładnie szacować wpływu tych czynników.
Czy każdy ma pianino? Nie. Nie każdego stać na pianino i nie każdy czuje taką potrzebę. Powiedzmy, że co piątą rodzinę na świecie stać na pianino, a jedynie 10% czuje potrzebę posiadania własnego pianina. Uwzględniając te współczynniki otrzymujemy kolejno: 400 milionów wystarczająco zamożnych rodzin i 40 milionów posiadających pianino, co więc jest równe liczbie pianin.

Znacznie trudniej pójdzie kolejny etap, trudniej dla nie posiadających pianin (tak jak ja). Powiedzmy, że statystyczny stroiciel potrzebuje na nastrojenie pianina godzinę, godzinę potrzebuje też na dojazd. Więc z jego punktu widzenia jedno strojenie zajmuje 2h. Trudno też oszacować jak często pianino należy stroić, ale z punktu widzenia laika 1 strojenie na rok wydaje się wystarczająco dobrym przybliżeniem. Więc w ciągu roku mamy dla stroicieli pianin 80 milionów roboczogodzin.

A ilu ludzi potrzeba do sprostania takim oczekiwaniom? Mając 40h tydzień pracy i 50 tygodni w roku (bo stroiciel pianin też chce iść na urlop... na jakąś spokojną wysepkę, gdzie nie lubią grać na pianinie). Mamy więc 2000 roboczogodzin, które jeden nieszczęśnik jest nam w stanie dostarczyć zakładając, że jest to jego jedyne zajęcie.

Ostatni krok jest banalny... dzielimy 80 milionów przez 2 tysiące uzyskując 40 tysięcy. W teorii więc powinniśmy mieć tylu stroicieli pianin na świecie. Wydaje się to Wam śmiesznie proste i pełne błędów? Tradycyjnie to pytanie jest prezentowane w wersji "Ilu stroicieli pianin jest w Seattle?". W tym najdokładniej zbadanym pod kątem pianin i stroicieli pianin mieście odpowiedź wyprowadzona podobną ścieżką jest zadziwiająco bliska prawdzie.


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Pokaż 6 z 6 komentarzy

1. 20-06-2009 18:37

How Would You Move Mount Fuji?
Ciekawy tekst. Niestety skłonił mnie do zadania pytania, które mi się nasuwa przy lekturze sporej części tekstów, zamieszczanych na tej stronie: Czy Wy czytacie to co napisaliście, zanim to opublikujecie? Przykro mi, ale często mam wrażenie, że nie. Nie piszę tego po to, żeby kogoś atakować, tylko dlatego, że czuję się nieszanowany jako czytelnik.  
W powyższym tekście np. zamiast rewolweru występuje pistolet (w opisywanym przypadku to kolosalna różnica). Na końcu już jest rewolwer, ale za to z magazynkiem :x  
Skoro już się czepiłem tego rewolweru: podane rozwiązanie jest nieprawidłowe. Jeżeli zakręcimy bębenkiem po 1 strzale, nasze szanse na przeżycie wyniosą 4/6. Jeżeli nie zakręcimy - 3/5. Czyli jak widać lepiej jednak zakręcić (żeby nikt nie miał wątpliwości: przy zakręceniu bębenkiem 10/15, a bez kręcenia 9/15). Warto dodać, że te obliczenia są całkowicie zbędne i nie o nie chodzi w zadaniu. Chodzi natomiast o to, żeby zauważyć, że w obu wypadkach komór z nabojem jest 2, ale pustych o 1 więcej w przypadku zakręcenia bębenkiem.
Zarejestrowany, IP: 83.175.191.45
westwood

2. 21-06-2009 16:27

odp dla westwooda i zaproszenie :)
Tekst przed publikacją (ten, jak i większość innych, w miarę możliwości) czytałem i dlatego bardzo mi przykro, że poczułeś się nieszanowany jako czytelnik. Jeżeli tego nie widać to bardzo mi przykro, ale staramy się utrzymywać możliwie najlepszy poziom tekstów. Jednak z związku z ograniczeniami czasowymi oraz zmęczeniem wymagającym ze zwykłych obowiązków (które niejednokrotnie odmóżdżają) nie zawsze jestem w stanie poświęcić tekstowi tyle czasu ile bym chciał. W związku z tym w imieniu swoim i całej redakcji chciałem Cię (oraz wszystkich innych Czytelników) przeprosić za to, że się tak poczułeś. 
 
Dlatego westwood byłoby nam miło gdybyś do nas dołączył i poświęcił swój czas na poprawianie tekstów, jeżeli pomoże to tylko wpłynąć na ich jakość. 
 
Co do rewolweru i magazynka, to masz zdecydowana rację. Co prawda podczas czytania tekstu przed publikacją jasnym dla mnie było, że chodzi o rewolwer z magazynkiem bębnowym, a określenia Ppistolet i magazynek zostały użyte raczej w celu uniknięcia powtórzeń, ale skoro wprowadziło Cię to w błąd to postanowiłem nanieść na opublikowany już tekst stosowne zmiany. Dlatego teraz mamy "rewolwer" i "bębenek", a nie "pistolet" i "magazynek". Dzięki za zwrócenie uwagi! :) 
 
Drugi znaczący problem poruszony przez Ciebie też mi się rzucił w oczy podczas pierwszej lektury, ale znam Andrzeja i wiem, że raczej nie napisałby głupot, a tym bardziej w sprawie łamigłówek, których jest wielkim pasjonatem. 
 
Dlatego przeglądnąłem opis ponownie i znalazłem odpowiedź na swoją wątpliwość. Kluczowym w tym wypadku jest tutaj nie to co zaznaczyłeś, ale to, że kule są w dwóch KOLEJNYCH komorach. Dlatego w momencie gdy nie zakręcimy bębenkiem interesują nas de facto tylko 4 komory - 3 puste, w których nas "nie było" oraz ta, w której jest pierwszy nabój (ta, w której jest drugi nabój, oraz ta, która się już okazała być pusta nas nie dotyczą). Dlatego szanse na przeżycie w tym wypadku wynoszą 3/4. Natomiast w przypadku zakręcenia bębenkiem szans na przeżycie jest faktycznie 4/6. Czyli po sprowadzeniu do wspólnego mianownika, czyli dokładnie tak jak zrobił to Andrzej, szanse wynoszą odpowiednio 9/12 i 8/12. Czyli niestety jednak to Ty jesteś w błędzie i faktycznie nie opłaca się zakręcać bębenkiem! Ale domyślam się, ze za bardzo się wczułeś w sytuację ;)
Zarejestrowany, IP: 80.53.178.219
uiek

3. 21-06-2009 21:37

odp.
westwood - pisane artykuły są zawsze czytane i poprawiane przeze mnie.... jeżeli uważasz, że pisane teksty powstają w 2 minuty i są pisane byle jak to rzeczywiście mi przykro...
Zarejestrowany, IP: 77.236.0.201
Sylwia

4. 21-06-2009 21:59

:)
Westwood... zacznijmy od tego, że ciesze się, że tą recenzję uznałeś za ciekawą. Cieszy mnie tez, ze zadales sobie trud obliczenia tego samemu zamiast bezkrytycznie przeczytac gotowe rozwiązanie... na chwilę obecną wiem tylko o 4 czytelnikach, którzy podjęli próbę samodzielnego rozwiązania tych zadań. Aby jednak upewnić się, jak poważny błąd popełniłem pomijając słowo "rewolwer", nie mówiąc już o tym, że ani razu nie wspomniałem o liczbie komór w magazynku dokonałem kilku prostych obliczeń...  
 
jeżeli przyjmiemy, że w magazynku mieści się n naboi... to: 
w przypadku zakręcenia nasze szanse na przeżycie wynoszą (n-2)/n 
w przypadku nie zakręcenia (n-3)/(n-2) 
 
po sprowadzeniu do wspólnego mianownika otrzymujemy (wybaczcie liniowy zapis): 
(n-2)(n-2)/n/(n-2) 
n(n-3)/n/(n-2) 
 
interesuje nas więc kiedy 
(n-2)(n-2)/n/(n-2) < n(n-3)/n/(n-2) 
zakładając, że n>2, możemy spokojnie obustronnie wymnożyć przez mianownik, przez co otrzymujemy 
(n-2)(n-2) < n(n-3) 
czyli 
n*n-4n+4 < n*n-3n 
odejmując od obu stron n*n-3n otrzymujemy 
-n+4 < 0 
przenoszac n na drugą stronę ostatecznie otrzymujemy 
n > 4 
 
i tutaj pytanie... ile osób pomyślało o czymś co mieści w magazynku lub w sobie 4 lub mniej naboi? Wszystkich, którzy o takich właśnie dziwnych tworach pomyśleli przepraszam ;) 
 
P.S. a jak tam zadanie z geografii? ;) 
Zarejestrowany, IP: 77.236.0.201
khaox

5. 22-06-2009 21:38

How Would You Move Mount Fuji?
Jak napisałem - nie było moją intencją nikogo obrażać. Po prostu kolejny raz trafił się tu tekst, który sprawiał wrażenie nie dokładnie sprawdzonego. EOT 
Cytuj
Dlatego westwood byłoby nam miło gdybyś do nas dołączył i poświęcił swój czas na poprawianie tekstów, jeżeli pomoże to tylko wpłynąć na ich jakość.
 
Możemy o tym porozmawiać przy najbliższym spotkaniu :)  
Co do rewolweru - faktycznie nie wziąłem pod uwagę słowa klucza "kolejnych". Mój błąd. 
Odnośnie zadania z geografii - trochę mnie przerosło i jeszcze nie znalazłem rozwiązania
Zarejestrowany, IP: 83.175.191.45
westwood

6. 23-06-2009 16:04

odnośnie książki
Chciałam jeszcze napisać parę słów odnośnie książki. Przeczytałam od deski do deski i polecam przeczytać tym, których interesują zagadki i czasami dziwne postrzeganie rozwiązywanych zadań. Mimo iż mój angielski nie jest zbyt dobry to dałam sobie jakoś radę z przeczytaniem, są specyficzne słowa, które często się powtarzają i w sumie raz trzeba zajrzeć do słownika, a później już nie ma problemu... 
Na niektóre zagadki w ogóle nie mogłam wpaść nawet po przeczytaniu części rozwiązania, inne były banalne, a jeszcze inne zaskakujące... jeżeli chcesz poczytać jak można zaprojektować pojemniki na przyprawy dla niewidomych, jak robi się M&Msy polecam przeczytać :)
Zarejestrowany, IP: 77.236.0.201
Sylwia

Pokaż 6 z 6 komentarzy

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin