| Napisany przez Sylwia,
z 08-07-2009 23:00
|
Weekend 4-5 lipca minął nam w oka mgnieniu w Nowym Sączu na zorganizowanym po raz pierwszy letnim festiwalu gier Fair Play. Chcielibyśmy przybliżyć Wam wrażenia z tego festiwalu oraz listę poznanych gier... uprzedzamy jednak, że spośród wielu atrakcji relacja koncentruje się na części związanej z grami planszowymi (były jeszcze m.in. gry bitewne, karciane, RPG, bilard, paintball, walka bezpieczną bronią, oraz masa innych atrakcji).
Sylwia: Impreza rozpoczęła się w sobotę o godzinie 10 – wtedy stały już na rynku stoiska wydawnictw z grami, a w ratuszu czekała przygotowana sala do pogrania. Miejsce festiwalu, czyli rynek jest bardzo dobrą lokalizacją, przez co można było zobaczyć szereg gier przechodząc obok stoisk podczas weekendowego spaceru. Wiele osób podchodziło, pytało, a niektórzy zachęceni trafiali do ratusza gdzie czekał pokaźny stos gier. stoiska wydawnictw (sobota) Podobał mi się wybór gier, ponieważ większość z nich skierowana była do osób, które po raz pierwszy miały styczność z grami, a o to tutaj właśnie chodziło...o promowanie gier planszowych i zachęcenie osób do gry. Wiele gier było prostych, szybkich, łatwych do wytłumaczenia i te najczęściej były wypożyczane. Większość była mi znanych od dawna, jednak znalazły się tytuły, w które graliśmy po raz pierwszy, ale o tym później. Ilość osób do tłumaczenia gier była wystarczająca, można było nawet spokojnie porozmawiać lub zagrać z nimi. Jako, że festiwal został zorganizowany po raz pierwszy nie spodziewaliśmy się takiego rozgłosu i organizacji jaką zastaliśmy. Szeroki patronat, duża ilość sponsorów, udział znanych mediów i dbałość o detale zaskoczyła nas pozytywnie. Widać, że całość była przemyślana i dopracowana.
W sobotę pokręciliśmy się z khaoxem po centrum Nowego Sącza i zauważyliśmy dużą ilość rozwieszonych plakatów festiwalu (nawet w miejscu, w którym spaliśmy – 20 minut piechotą od rynku – wisiał plakat). parę przykładowych miejsc z plakatamiNa rynku stała ekipa TVN, pojawiła się ekipa TVP, RMF Maxxx i wielu miejscowych przedstawicieli gazet i radia, a w ratuszu zawitał także prezydent oraz wiceprezydent miasta. Było oczywiście parę drobnych niedociągnięć. Jak dla mnie minusem był problem z trafieniem do sali z grami, ponieważ przed ratuszem stała scena zasłaniając wejście, my co prawda wiedzieliśmy, że ma to być w ratuszu. Jednak domyślam się, że inne osoby przypadkiem trafiające na festiwal zapewne miały większe problemy. Sala ratuszowa pomieściła wszystkich (na liście w niedzielę było zapisanych dobrze ponad 200 osób, niektóre osoby nie zapisywały się w ogóle, więc prawdopodobnie jest to liczba znacznie zaniżona). Podczas festiwalu miałam okazję porozmawiać z osobami, które znane mi są z Pionka (a nie było okazji nigdy porozmawiać) i z różnych portali/blogów, więc było to dla mnie również przyjemne spotkanie towarzyskie. Podobało mi się również, że w niedzielę połączono Festiwal Gier z V edycją Małopolskiego Festiwalu Smaku, który również ściągnął osoby na rynek. Jestem bardzo zadowolona z wyjazdu i szczerze polecam przyjechać na kolejny festiwal Fair Play i samemu się przekonać.  sala ratuszowa
Khaox: W Nowym Sączu byłem po raz pierwszy, więc byłem mile zaskoczony – naprawdę urocze miasto do spędzenia weekendu w oderwaniu od krakowskiego hałasu. Co mnie zaskoczyło? Jest to miasto zabawek… a przynajmniej takie mam wrażenie, bo gdziekolwiek byliśmy trudno było znaleźć uliczkę bez sklepu z zabawkami. Niestety nie mieliśmy okazji zapoznać się z ich ofertą. Jak już Sylwia zauważyła trudno było będąc w pobliżu rynku nie trafić na plakat festiwalu gier. Wisiały dosłownie wszędzie.  stoiska wydawnictw (niedziela)Ideą przewodnią było przybliżenie atmosfery festiwalu gier w Cannes, trwającego od ponad 20 lat i odznaczającego się wielkim ładunkiem pozytywnych emocji. Ze smutkiem muszę przyznać, że w Cannes nie byłem… jednak Fair Play zadziwiająco dobrze oddaje to, co wiąże się z koncepcją festiwalu. Nie było to bicie rekordu w liczbie osób grających jednocześnie ani targi handlowe. Osoby odwiedzające stanowiska dystrybutorów gier były zachęcane do spróbowania i zagrania. Zatrzymując na chwilę można było pobawić się łamigłówkami i mniejszymi grami. Spragnieni poważniejszej rozgrywki mogli podejść do ratusza i skorzystać z bogatej oferty tytułów zgromadzonych przez organizatorów. Każdym wchodzącym od razu opiekowały się osoby z obsługi. Dobór tytułów muszę przyznać był bardzo dobry. Bardzo dużo gier lżejszych lub o prostszych zasadach, dostarczających zarówno przyjemnej i lekkiej rozrywki jak i o umiarkowanym stopniu złożoności. Nieśmiale, z tyłu, wyłożone były gry cięższe i wojenne, jednak nie raz widziałem grających w nie.  Pentago Hitem była duża wersja Pentago, w którą zagrał chyba każdy odwiedzający games room. Dodatkowe sale poza ratuszem przeznaczone m.in. na turnieje Magic: The Gathering, RPGi czy LARPy. Dla każdego coś, co może dostarczyć mnóstwa przyjemności. Oczywiście nie sposób nie porównać Fair Play do jego starszego kuzyna – gliwickiego Pionka. Jednak pomimo zbieżnej tematyki nie umieszczałbym tych dwóch wydarzeń w jednej kategorii. Na Pionka przyjeżdżam dla poznania nowych (zwykle cięższych) gier i porozmawiania z zaawansowanymi graczami (chciałem użyć słowa „maniakami”, ale może ktoś uzna je za obraźliwe…). Na Fair Play przyjechałem i doskonale się bawiłem jako na festiwalu. Chodziliśmy od stanowiska do stanowiska, poznawaliśmy wiele fajnych osób, graliśmy w wiele gier i absolutnie nie miało dla nas znaczenia czy są to nieznane nam tytuły czy od dawna posiadamy je na półce. Troszkę żałuję, że nie udało się wygospodarować czasu na inne atrakcje, organizatorzy zapewnili ich tyle, że nie sposób było spróbować choćby połowy. Z wyjazdu jestem bardzo zadowolony, zregenerowałem siły, nabrałem energii i udało mi się ponownie spojrzeć na gry jak wtedy, kiedy zaczynałem... Kiedy wszystko było fajne, słoneczne i kolorowe… jak nowosądecki rynek 4 i 5 lipca. Już teraz rezerwuję sobie czas na następną edycję Fair Play… biada temu, kto będzie chciał mnie od tego odciągnąć.  Festiwal SmakuSylwia i Khaox: Jeszcze kilka słów o nowych grach, które poznaliśmy. Zwykle gry wyścigowe są przystosowane dla większej ilości osób, wyjątkiem jednak jest Snow Tails. Graliśmy zarówno w 2 jak i w 5 osób. Oczywiście wrażenia inne (zwłaszcza, że raz wygrałem, a raz byłem ostatni), jednak poza przeciwnikiem wyzwaniem samym w sobie jest tor, po którym jedziemy. Dzięki temu również w 2 osoby gra zapewnia konkretną dawkę rozrywki. Snow Tails
Spodobała nam się również druga gra – Kheops. Jako taka od dawna była na mojej liście tytułów do kupienia, jednak z racji wysokiej ceny i braku możliwości spróbowania przed kupnem z tejże listy niedawno zniknęła. Na Fair Play miałem możliwość zagrania w nią 2 razy – pomimo pewnych drobnych minusów (choćby z wykonaniem) okazała się na tyle interesująca, że od niedzieli zostaliśmy jej posiadaczami.  Kheops uiek: Fair Play dane mi było oglądać niejako z "drugiej strony", czyli z perspektywy stoiska jednego ze sponsorów. Otóż przez 2 dni obsługiwałem stoisko, na którym sprzedawaliśmy gry planszowe, zagadki manualne i kostkę Rubika. Niestety nie miałem okazji posiedzieć w gamesroomie dłużej i w coś zagrać (moje pobyty w tym miejscu ograniczyły się jedynie do przeprowadzeniu turnieju Roju oraz konkursu w układaniu Kostki Rubika). Jednak mimo tego, jak mogłoby się wydawać, małego kontaktu udało mi się wyrobić swoją opinię o wydarzeniu. Otóż cóż, co tu dużo mówić - festiwal zorganizowany był wręcz śpiewająco. Co bardzo istotne, a zarazem godne pozazdroszczenia, w organizację wydarzenia udało się wciągnąć władze miasta oraz biuro promocji Nowego Sącza co zaowocowało bardzo dobrym rozreklamowaniem imprezy (wspomniane wcześniej plakaty rozwieszone w całym mieście, czy też szerokie zainteresowanie mediów) czy wielką pomocą w jej przeprowadzeniu. Gamesroom zorganizowany w sali w ratuszu robił naprawdę piorunujące wrażenie! Piękna sala, wygodne krzesła, a do tego gry - czegóż chcieć więcej? Minimalna liczba rozegranych przeze mnie gier została mi w pewien sposób zrekompensowana ogromną liczba rozmów jakie odbyłem nie tylko z graczami, ale ze "zwykłymi" mieszkańcami Sącza. Na prawdę tylko te rozmowy dały mi bardzo pozytywnego "kopa" jeżeli chodzi o wiarę w podejście ludzi do gier. Kiedy do tego dodam wspaniałe i niezwykle wesołe wieczory to masa pozytywnych wspomnień z Fair Play jest jeszcze większa. Żałuję, że nie udało mi się odiwedzić Pałacu Młodzieży (gdzie można było pograć w RPGi), miejsca turniejów bitewnych i M:tG. Ale nie można mieć wszystkiego. To co było dane mi zobaczyć i poznać było wystarczająco piękne (z grająco-tańczącą fontanną na rynku i wspaniałymi lodami z "długiej kolejki" na czele). Ponadto poza powyższym i tym co napisali już Sylwia i Andrzej nie czuję, aby musiał dodawać cokolwiek od siebie. Mimo, iż nie było dane mi w pełni zasmakować imrpezy juz zaznaczyłem sobie w kalendarzu pierwszy weekend lipca, aby nic nie planować na tamten czas. W końcu Nowy Sącz wzywa! (oby tym razem do grania ;o) ) |