| Napisany przez uiek,
z 27-08-2009 23:00
|
W miniony weekend (20-23.08.2009) dane mi by³o wzi±æ udzia³ w ósmej edycji Rencontres du Corsaire Ludique – francuskich spotkañ z grami organizowanych przez Roberto Fragê (autora m.in. Eiertanz czy Time is Money). Chcia³em dzisiaj opisaæ Wam to wydarzenie, prezentuj±c w ten sposób granie w stylu francuskim (z hiszpañsk± nut±).
Po pierwsze – dlaczego tamRoberto Fraga, jeden z moich ulubionych autorów gier, którego pozna³em w³a¶nie dziêki jego zwariowanym kreacjom, zaprasza³ mnie na spotkanie Corsaire Ludique ju¿ od kilku lat. Jednak niestety z ró¿nych powodów nie udawa³o mi siê tam dotrzeæ (brak funduszy czy brak czasu wiod± prym w niszczeniu takich planów). W tym roku powiedzia³em sobie, ¿e cokolwiek by siê nie dzia³o – jadê. Dodatkowo aby uniemo¿liwiæ sobie wycofanie siê z udzia³u zg³osi³em swój udzia³ ju¿ w kwietniu, a na pocz±tku czerwca op³aci³em pe³n± kwotê za uczestnictwo w imprezie. Zosta³o mi wtedy jedynie dokupienie biletów lotniczych i zdobycie waluty na pobyt i zakupy, które zostan± poczynione na miejscu. Jednak pierwsze i najwa¿niejsze kroki zosta³y wykonane.
Na miejscu Na miejsce dotar³em, jak ³atwo siê domy¶liæ, samolotem – po przesiadce w Londynie wyl±dowa³em w Dinard, sk±d odebra³a mnie Florence (¿ona Roberto) i wraz ze znajomymi dostarczy³a na miejsce, czyli do Manoir de la Goëletterie w St. Malo, gdzie odbywa³a siê impreza. Po dojechaniu na miejsce szybkie zapoznanie po³±czone z kilkoma okrzykami „Aaaaa! So you are Michael!” i ju¿ mog³em rzuciæ siê w wir spotkania. Jednak nie by³o to tak ³atwe, a wszystko dlatego, ¿e pojecha³em do Francji nie umiej±c mówiæ nic po francusku! W³a¶nie przez to fraz±, któr± powtarza³em najczê¶ciej przez ca³y weekend by³o „I don’t speak French”. Na szczê¶cie szybko pozna³em grupê 4 osób z Hiszpanii, z którymi swobodnie mo¿na by³o rozmawiaæ w jêzyku zrozumia³ym dla obu stron. Niewiele pó¼niej uda³o mi siê zgadaæ z Klausem i Walterem, którzy przyjechali z Niemiec, po nich byli Christian i Melanie z Quebecu. Potem ju¿ by³o tylko ³atwiej – kolejne poznane osoby nawi±zywa³y rozmowê po angielsku, zw³aszcza, gdy w pewnym momencie ju¿ chyba wszyscy uczestnicy spotkania wiedzieli, ¿e „ten jeden co jest z Polski to nie gada po francusku”. Pierwsze lody zosta³y prze³amane.
 Willa WydarzeniaOszczêdzaj±c wszystkim dok³adnego opisu co robi³em dzieñ po dniu, chcia³em skupiæ siê raczej na tym, jak wygl±da³o spotkanie. Otó¿ mimo tego, ¿e by³o ono organizowany przez klub mi³o¶ników gier planszowych to granie (przynajmniej w czystej formie) nie by³o jego g³ówn± cech± i atrakcj±. Otó¿ kilkakrotnie podczas ka¿dego dnia organizowane by³y przeró¿ne zabawy – od grania w mega wersje gier (Marrakech, Tokyo Train, Fantasy Pub), poprzez zabawy nawi±zuj±ce do gier (Formula Punch, Sacrees Sardines, Picolosonic) do wydarzeñ zupe³nie nie zwi±zanych z grami (wieczorne szranki w labiryncie, rajd turystyczny po St. Malo czy zagadki przed ka¿dym z posi³ków).
Mega wersja Tokyo Train. Czapki uczestników swoim kszta³tem nawi±zuj± do tradycyjnych nakryæ g³owy noszonych w Bretonii.
Na czym polega³y wersje mega to raczej ³atwo siê domy¶liæ i nie widzê potrzeby ich dok³adniejszego opisywania. Jednak o co chodzi w zabawach nawi±zuj±cych do gier? Otó¿ wiele z tych aktywno¶ci by³o zwi±zanych z pomys³ami na gry stworzone przez Roberto, ale nie tylko. Tak wiêc podczas popo³udniowego Formula Punch (odbywaj±cego siê w sobotê, oko³o godzinê przed kolacj±) ka¿dy z uczestników dosta³ kubek z napojem oraz z³o¿on± kartkê A4. Na umówiony znak wszyscy rozk³adali swoje arkusze, na których by³y fragmenty toru. Celem by³o odnalezienie innych osób, z którymi wspólnie mo¿na by³o stworzyæ pe³ny tor. Na pocz±tku toru by³a wy¶cigówka w jednym kolorze, a na jego koñcu, do którego prowadzi³a masa pogmatwanych linii, rajdówka w innym kolorze. W tym momencie wszyscy musieli sprawdziæ jakim kolorem graj± – informacja na ten temat znajdowa³a siê pod spodem kubka, a nastêpnie pobiec do sto³u po kubek w kolorze docelowym. Najszybsi byli nagradzani grami wybranymi z bogatej puli zapewnionej przez sponsorów. Inn± zabaw± by³ Picolosonic – ka¿dy z nas dosta³ arkusz z nadrukowanymi literami alfabetu oraz rysunkami, które by³y do nich przypisane. Nastêpnie odtworzone zosta³o nagranie z ró¿nymi d¼wiêkami – podczas jego s³uchania nale¿a³o wykre¶laæ litery powi±zane z d¼wiêkami, a z tego co nam zosta³o mieli¶my utworzyæ tytu³ gry. Nie bêdê dok³adnie opisywa³ wszystkich zabaw, poniewa¿ domy¶lam siê, ¿e grupa osób, które chc± o tym czytaæ jest porównywalna do przeciwników tego pomys³u. Chcia³em jednak zwróciæ uwagê na bardzo dobre pomys³y, które w niezwykle barwny i weso³y sposób urozmaicaj± spotkanie. Byæ mo¿e, je¿eli kiedy¶ bêdê bra³ udzia³ w organizowaniu takiego wydarzenia, wykorzystam kilka z nich, poniewa¿ w moim odczuciu sprawdzaj± siê one wrêcz wspaniale. Je¿eli te¿ chcieliby¶cie wykorzystaæ te pomys³y u siebie nie wahajcie siê odezwaæ do mnie – chêtnie podzielê siê tym co uda³o mi siê dowiedzieæ. Z zabaw niezwi±zanych z grami na szerszy opis zas³uguje zabawa w labiryncie oraz rajd turystyczny. Podczas pierwszej zostali¶my podzieleni na wieloosobowe grupy, po czym udali¶my siê do pobliskiego labiryntu. Otó¿ na bardzo du¿ym obszarze terenu przygotowano pole kukurydzy, w którym utworzono prawdziwy labirynt pe³en zabaw. Ka¿da z dru¿yn rozgrywa³a tam kilka konkurencji, po czym wszyscy zostali¶my wpuszczeni do wnêtrza gmatwaniny ¶cie¿ek, gdzie mieli¶my najpierw odnale¼æ wiê¼niów zapewniaj±cych nam wskazówki niezbêdne do odnalezienia skarbu. Brzmi ciekawie? A co powiecie na to, ¿e w tym labiryncie gonili¶my siê od godziny 21 do 24, a jeden z wiê¼niów by³ „zmutowany” i czyha³ na nas z aerozolem pe³nym silnego zapachu? By³o naprawdê wspaniale! W labiryncie
Innym bardzo ciekawym sposobem spêdzenia czasu by³ rajd, który odby³ siê w sobotni poranek. Ponownie wszyscy podzielili siê na dru¿yny, a ka¿da z nich dosta³a arkusz z pytaniami zwi±zanymi z St. Malo. Wêdruj±c poprzez zaznaczone na mapie punkty mieli¶my odgadywaæ odpowiedzi na pytania, uzyskuj±c wskazówki w ró¿nych ciekawych miejscach (m.in. w ko¶ciele anglikañskim, w jednym okre¶lonym sklepie sprzedaj±cym zapuszkowane ryby, czy sklepie muzycznym). Do tego ka¿da z dru¿yn musia³a nakrêciæ oko³o minutowy film z pewnym gad¿etem, który otrzyma³a na starcie. Jako osoba nie znaj±ca francuskiego g³ównie skupi³em siê na podziwianiu widoków i robieniu zdjêæ, jednak w filmie dosta³a mi siê krótka rola mówiona (tak, po francusku!). A co z grami?W zwi±zku z tak licznym wachlarzem atrakcji oraz barier± jêzykow± granie w moi wypadku zosta³o zepchniête na trochê dalszy plan. Nie mogê powiedzieæ, ¿e gra³em ma³o, choæ jako prawdziwy maniak nigdy nie mogê powiedzieæ, ¿e grania mi do¶æ. Jednak w trakcie weekendu uda³o mi siê zagraæ w Faunê (niemieckie wydanie gry rozgrywane w gronie francusko-polskim, to chyba najlepszy dowód, ¿e w grê mo¿na siê bawiæ niezale¿nie od jêzyka), Tradera (którego pokaza³ mi Matthieu d’Epenoux z wydawnictwa Cocktailgames), Chocochulo, San Roberto (dwie ostatnie to tytu³y Mistrza Roberto), Miss Poutine, Grimpe! (dwie ma³e, ale bardzo ciekawe gry z Quebecu, które oczywi¶cie znalaz³y siê w mojej kolekcji) czy Cordobê, grê autorstwa Reinera Knizii, której nie mo¿na kupiæ w sklepach, natomiast mo¿na j± zdobyæ przy okazji ró¿nych aktywno¶ci hiszpañskiego klubu graczy. Oczywi¶cie z wyjazdu przyjecha³em ob³adowany grami, tak¿e prêdzej czy pó¼niej mo¿ecie siê spodziewaæ recenzji kilku tytu³ów, o których nie przeczytacie nigdzie indziej w Polsce. Do tego przynajmniej czê¶æ z tytu³ów bêdê mia³ ze sob± chocia¿by na najbli¿szym Pionku, dlatego je¶li chcecie poznaæ je bli¿ej najlepiej skontaktujecie siê ze mna ju¿ teraz, aby siê upewniæ czy biorê dany tytu³. "Palce w pralce" , a dok³adniej "Rythme & Booulet" pierwsza osoba od prawej to Matthieu d'Epenoux, w³a¶ciciel Cocktailgames Na specjaln± uwagê zas³uguje moim zdaniem nowo¶æ z Cocktailgames „Comme des sardines” autorstwa Jerome Boullannois, która mia³a swoj± premierê w tygodniu poprzedzaj±cym spotkanie. W tej grze wszyscy wcielamy siê w role demonstrantów walcz±cych o prawa… sardynek. W koñcu s± one zamykane w tak ma³ych, ciasnych i ciemnych puszkach, co jest strasznie niehumanitarne. W trakcie rundy przygotowujemy taliê sloganów, które bêdziemy wykrzykiwaæ i usuwamy z niej jedn± kartê. W trakcie rundy wszyscy po kolei bior± z talii jedn± kartê i skanduj± swoje has³o. Jakby tego by³o ma³o, jedna osoba pe³ni rolê „przeszkadzacza” – policjanta, reportera, biznesmena lub starszej babci, którzy staraj± siê utrudniæ demonstracjê. Uwierzcie mi – przy tej grze Palce w pralce s± gra, w któr± mo¿ecie zagraæ w bibliotece – przez 5 minut trwa tak zwariowany harmider, ¿e nie zagracie w tê grê po 22 bez ryzyka interwencji policji! Zreszt± ogl±dnijcie TEN filmik (wiele na nim nie widaæ, ale mo¿ecie mi zaufaæ – w tej rozgrywce udzia³ bierze tylko 6 osób!). Po weekendzie. To co widaæ na zdjêciu to Citroen C4 ze z³o¿on± tyln± kanap± i wype³niony grami. Jednak to nie jedyny ³adunek gier - wyjecha³y one jeszcze w pud³ach w drugim aucie podobnej pojemno¶ci...
Ca³y wyjazd muszê uznaæ za niezwykle udany i wart ka¿dej z³otówki oraz po¶wiêceñ jakie mnie czeka³y (w drodze powrotnej na lotnisku w Londynie spêdzi³em 8h w ¶rodku nocy…). Spotka³em wspania³ych ludzi, pozna³em niezwyk³ych przyjació³, z którymi mam nadziejê widywaæ siê czê¶ciej (z wieloma osobami jestem ju¿ umówiony na spotkanie podczas targów w Essen :o) ), niezwykle mile spêdzi³em czas i zapomnia³em o d³ugiej li¶cie rzeczy do zrobienia i rozgrzebanej pracy naukowej, które czeka³y na mnie w kraju. Czy pojadê za rok? Pewnie nie, ale za 2 lata musze siê tam pojawiæ! Od lewej: Florence Fraga, Matthieu oraz Melanie z Quebecu, Roberto Fraga oraz ja Zainteresowanych zapraszam do zapoznania siê z Galeri± , któr± umie¶ci³em na Picasie. Niestety zdjecia s± nieuporz±dkowane i niepodpisane i nie wiem czy i kiedy uda mi siê za to zabraæ. |