Pionek po raz XII
 

Napisany przez khaox, z 08-09-2009 00:00


 Miniony weekend. Gliwice. Pionek numer XII. Kolejna edycja najstarszej imprezy planszówkowej w Polsce. Znów masa ludzi, znów masa gier wypełniających MDK przy ulicy Barlickiego. Jak było tym razem? Co nowego, co innego? Aby odpowiedzieć na te właśnie pytania przygotowaliśmy dla Was tę relację.

 

 

 

Khaox

 

Nie jestem z Pionkiem od początku, ledwo kilka edycji. Przeżyłem XI wakacyjny Pionek, gdzie liczba stołów była porównywalna z liczbą uczestników na sali i muszę przyznać, że wtedy było fantastycznie. Byłem na X Pionku, gdzie tłumy grały w dziwną metagrę z pogranicza area control i kooperacyjnej "biegnij zdobyć stolik, my biegniemy po gry"... i też było fantastycznie. Jak było tym razem? Tym razem był plan imprezy. I właśnie to jest motywem przewodnim tej edycji. Powitanie Pionka z gigantyczną kolejką w atmosferze mistrzostw Polski w Osadników z Catanu i pokazu Strongholda, w międzyczasie turnieje Dominiona i Race for The Galaxy. Ja na Pionku byłem tylko w sobotę, dzisiaj więc, 2 dni później, na spokojnie mogę powiedzieć co mi na sercu leży. 

Zabrakło mi tym razem wielu rzeczy... zacznijmy od pomarańczowych koszulek, których było mało. Nie żeby na siłę zaciągać wszystkich do pracy, bo mimo wszystko wakacje każdemu się należą i mnie też irytowałoby co 3 miesiące patrzeć jak wszyscy grają kiedy ja pracuję. I tutaj pojawia się potrzeba, aby wprowadzić zastępczy mechanizm. Druga rzecz, której mi zabrakło to gier...  nie tyle gier będących własnością gliwickiego MDK, ale gier przywiezionych przez uczestników. Zwykle tam można było znaleźć największe perełki. Trzecią rzeczą to brak ciasta, wiem, że ciasto z poprzedniej edycji było wyjątkiem, jednak myślę, że na tyle głęboko zapadło mi w pamięć, że za każdym razem z nadzieją będę zaglądał do kuchni. Czego nie zabrakło? Nie zabrakło graczy. Czy to znajomych czy nie znajomych. Spotkaliśmy wiele osób, które regularnie uczestniczą nie tylko w Pionku, ale również spotkaliśmy ich na Fair Play czy Gralicji. I tutaj odkrywamy nowy styl grania... granie z osobami, które widujemy raz na X miesięcy. 

 


duża wersja Re Re Kum Kum

 

Ze smutkiem muszę więc stwierdzić, że organizacyjnie ta edycja była najsłabsza spośród tych, w których uczestniczyłem... liczę jednak na następny Pionek i nie zrażam się. Każdy eksperymentuje z nowymi formami imprez. Panowie Organizatorzy, ja w Was wierzę, następnym razem nawet taki malkontent jak ja na pewno będzie zadowolony :)

A w co zagraliśmy? Nie będę się tutaj rozpisywał, ustąpię miejsca Michałowi, który miał okazję zagrać w więcej nowych gier (w tym w Stronghold).
Granie zaczęliśmy od plecaka uika, a właściwie od kilku "puszeczek" z Coctailgames który niczym magik wyciągnął. Climb! - który już jest na 1. miejscu listy moich marzeń. Do tego Miss Poutine i szalony Tokyo Train, który wesoło nastawił mnie na cały dzień. Zagraliśmy w gry "do których zawsze łatwo znaleźć przeciwników" jak Dixit. A na koniec zagrałem w Portobello Market, które gdzieś mi w głowie kołatało, że chyba w to grałem i chyba jest fajne. Oba moje przypuszczenia okazały się poprawne... lekkie, fajne i bardzo przyjemne. Jednym słowem też żadnych odkryć czy też niespodziewanych hitów.  

uiek

W przeciwieństwie do Andrzeja, mogę nieskromnie powiedzieć, że w sumie jestem pionkowym weteranem. Nie było mnie tylko na pierwszej edycji, a tak to regularnie co 3 miesiące pojawiam się i straszę swoją osobą w Gliwicach gdy gram w to i owo, a przede wszystkim rozmawiam ze znajomymi. Co tym razem było dla mnie strasznym szokiem, to kolejka, która nas przywitała choć byliśmy jak zwykle kwadrans po dziesiątej. Wszystko za sprawą Mistrzostw Świata w Osadników z Catanu zorganizowanych przez Galaktę.

Jednak po odstaniu swojego ruszyliśmy na salę. Muszę przyznać, że większość wad, które dostrzegają inni jakoś do mnie nie dotarła. Nie zauważyłem braku pomarańczowych, a do tego, że czasem coś komuś pomogę wytłumaczyć już zdążyłem się przyzwyczaić. Owszem brak ciasta bolał, ale jak mnie najdzie to sobie sam upiekę.

Co do gier, to tak jak wspomniał Andrzej zaczęliśmy od tego co przyjechało ze mną z Krakowa, a dokładniej od tego co przywiozłem z Francji. Tak więc na pierwszy ogień poszło Grimpe! (Climb!) – zręcznościowa gra o wspinaniu; Miss Poutine – gra czasu rzeczywistego o pracy w barze z Fast fordem; Tokio train – wesoła gra która można skwitować zdaniem „sceny z życia japońskiego kontrolera”; Kelbazar – gra, w której przy pomocy drewnianych elementów staramy się ułożyć to co mamy na kartoniku tak aby odgadli to współgracze oraz Trader, czyli najnowsza wersja Ka-ching. Jednak wbrew temu co założył Andrzej o tych grach… nie napisze na razie nic więcej! Wszystko dlatego, ze w ciągu najbliższych tygodni mam w planie opisać je w osobnych tekstach i po prostu nie chcę się powtarzać.

 


Grimpe

 

 

Potem za dnia były pojedyncze rozgrywki w różne różne tytuły (w tym znów Grimpe! czy Trader), przypatrywanie się kilku rozgrywkom w Vasco da Gamę – grę, którą już bardzo dobrze znam i uważam za bardzo przyjemną. Do tego pokaz prasowy Strongholda (swoje wrażenia spisałem w osobnym artykule).
Dla mnie było tak jak zwykle – bardzo miło i wesoło. Momentami z Sylwią i Khaoxem śmiejemy się, że kolejnej relacji z Pionka nie będziemy pisać tylko losowo posklejamy akapity z relacji dotyczących poprzednich edycji, bo i tak nie wymyślimy nic nowego. Jednak na razie się przed tym powstrzymujemy.

Sobota w Gliwicach była dla mnie jak zwykle przyjemnym dniem, który potem jak zwykle długo odsypiałem w niedzielę. I jak zwykle już nie mogę doczekać się kolejnej edycji. Tak więc do zobaczenia w grudniu w Gliwicach!

 

Sylwia

XII edycja Pionka nie wprowadziła mnie w szał grania. Zagrałam w wiele gier, w które miałam okazję już zagrać. Rzeczywiście trudno było znaleźć osoby do wytłumaczenia zasad. Zdarzyło mi się, że nawet ja dwie gry tłumaczyłam innym osobom (ale akurat dla mnie to przyjemność). Z nowości, które udało mi się zagrać to Portobello Market, Verflixxt!, Re re kum kum oraz te przywiezione przez uika z Francji.

 


mst, khaox i Mateusz przy Tokio Train

 


Zacznę może od Verflixxt!, który bardzo przypadł mi do gustu. Jest to prosta gra, w której poruszamy się po torze i zbieramy kafelki z dodatnimi lub ujemnymi punktami zmniejszając w ten sposób tor po którym się poruszamy. Jest prosta do wytłumaczenia, przyjemnie chodzi na 3-4 osoby, zawsze gdzieś ktoś nam przeszkadza (lub my komuś). Jestem ciekawa czy na 2 osoby też dobrze chodzi...

 


Verflixxt!

 

Re re kum kum oprócz świetnego wykonania nie podbiła mojego serca. Powiedziałabym wręcz, że jest nudna z mojego punktu widzenia. Współgracze również potwierdzili moją opinię. Możliwe, że dla dzieci sprawa wygląda inaczej. Re re kum kum jest grą memory, niestety jak dla nas zbyt łatwą.

Portobello Market...o budowaniu straganów ulicznych, czyli ładnie powiązanie tytułu gry z tematyką. Przyjemna, prosta gra, miałam okazję zagrać w 3 osoby i rozgrywka całkiem płynnie przebiegała. Wydaje mi się, że na 2 osoby będzie średnio chodziła. W 3 osoby i tak używaliśmy zaledwie 2/3 planszy (chyba, że akurat tak nam się przytrafiło).

i W sumie tyle z gier, jakoś owocny w nowe gry Pionek dla mnie nie był... ale na kolejnej edycji Pionka chętnie się pojawię! :) do zobaczenia! 

Zapraszamy do galerii


Ulubione Drukuj Wyślij email Powiązane artykuły

Komentarze użytkowników  RSS feed komentarz
 

Średnia ocena użytkownika

 

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wielkość liter
+ Powiększ tekst
Pomniejsz tekst -
Licznik odwiedzin