| Napisany przez khaox,
z 04-03-2010 23:58
|
Wydawać by się mogło, że Pandemic jest grą kompletną. Oczywiście jest nią, ale od pewnego czasu na rynku mamy możliwość kupić dodatek do tej gry - On The Brink, który wprowadza rozgrywkę w znacznie lepszy wymiar. Zobaczmy co może zagrozić światu, jeżeli ośmielimy się sięgnąć po ten dodatek.
Nowe wydarzeniaJest to pierwsze drobne urozmaicenie spośród dostępnych w zestawie. W podstawowej grze mieliśmy w talii miast 5 kart specjalnych – dodatek dokłada 8 nowych. Aby ich użyć należy oddzielić wszystkie karty zdarzeń, przetasować i losowo dołożyć po 2 karty wydarzeń na gracza. Czy to znacznie zmienia rozgrywkę? Na pewno urozmaica. Wszystkie karty mają podobny poziom przydatności, lecz dzięki użyciu jedynie części spośród dostępnych kart nigdy nie wiadomo czy konkretna w talii się znajduje. Nie można więc spodziewać się, że będziemy mogli postawić za darmo stację badawczą (jedna z kart z podstawowej gry), ale możemy trafić na „Borrowed time” (+2 punkty akcji) lub „Rapid vaccine deployment” pozwalająca w momencie wynalezienia szczepionki natychmiast usunąć kilka kostek tej choroby. Jest więc ciekawie, a odkrywanie pewnych kart zdarzenia może nawet zmienić nasze strategie. Jednym słowem naprawdę warto używać.
Nowe karty rólW podstawce mieliśmy 5 postaci, jednak co to za walka z epidemią w tak małym gronie? Korzystając z dodatku otrzymamy aż 11 postaci z których będziemy losować. Co najważniejsze każda jest inna i w pewien sposób niepowtarzalna. Dla przykładu mamy Pandemicową wersję pracownika - pracoholika - „Generalist” ma w każdej turze 5 punktów akcji do wykorzystania. Każdy grający w Pandemic czuł często potrzebę posiadania tej jednej dodatkowej akcji... a tutaj proszę, niby bez specjalnych możliwości, ale bardzo przydatna postać. Pamiętacie filmy o epidemii? Zawsze, ale to zawsze zbierali próbki i potem dzięki nim ratowali świat. Wśród nowych postaci znajdziemy więc „Field operative”, który raz na turę może zebrać jedną kostkę choroby – ale w przeciwieństwie do zwykłego leczenia kostka jest umieszczana na karcie postaci. Jeżeli uzbiera on 3 kostki danej choroby może wynaleźć szczepionkę na nią przy pomocy 3 kart (zamiast 5). Jest to wielkie ułatwienie kosztem jedynie 3 tur przygotowania aby zebrać próbki. Są również karty bardziej wymyślne – np. „Troubleshooter” po pierwsze może przed podjęciem akcji sprawdzić jakie karty infekcji zostaną odkryte po jego turze. Po drugie kiedy przenosi się do miasta przy pomocy karty z tym miastem nie odrzuca jej. Czy warto korzystać z nowych ról? Oczywiście. Po pierwsze ze względu na znaczne urozmaicenie (zwłaszcza w przypadku rozgrywek w więcej osób) a po drugie ze względu na ciekawość jaką powodują przy wymyślaniu jak mogą współpracować pewne ich kombinacje. Zjadliwy szczepPora zajrzeć do najważniejszych części pudełka – dodatków. O ile wcześniej opisywałem elementy z pogranicza urozmaicenia o tyle zjadliwy szczep jest najprawdziwszym dodatkiem. Tym razem zamiast tradycyjnych kart Epidemii używamy specjalnych mających dodatkowe znaczenie. Używamy 4-6 losowych kart spośród 8 dostępnych. Podczas rozgrywki w chwili odkrycia pierwszej karty epidemii dochodzi do ustalenia która z chorób będzie zjadliwym szczepem. Aby nie było za łatwo zostaje nim choroba, której najwięcej kostek leży na planszy. Nowe karty epidemii mają specjalny wpływ na tą właśnie chorobę. Co może się zmienić? Np. nasza choroba może mieć bardziej złożoną budowę, przez co do wynalezienia szczepionki potrzeba o 1 kartę więcej. Może też być nadzorowana przez rząd, co uniemożliwia postaci wyjście z miasta zawierającego zjadliwy szczep bez uleczenia choćby 1 kostki. Może również wrócić do gry nawet po całkowitym wymazaniu jej z globu. Niewątpliwie ten dodatek utrudnia nam grę. Jak bardzo? Zależnie od okoliczności, może się zdarzyć, że zjadliwy szczep zostanie szybko wyleczony i przestanie nam zagrażać, jednak pechowe nagromadzenie jego własności może bardzo grę utrudnić jeżeli go zignorujemy. I tutaj pojawia się kluczowy wpływ tego dodatku. Normalnie biegaliśmy od miasta do miasta traktując wszystkie choroby w miarę równo, ale teraz trzeba to zmienić. Każdy jest zobowiązany do priorytetowego traktowania zjadliwego szczepu, cała reszta to pikuś! Czy używam tego dodatku? Czasami. Na plus jest znaczne urozmaicenie i sprawienie, że nareszcie choroby przestają zachowywać się w identyczny sposób. Na minus nieprzewidywalny wpływ na trudność. Zwykle jest to w granicach +0.5 do +1.5 (przeliczając na standardowe karty epidemii), ale jestem w stanie wyobrazić sobie w teorii szczególnie irytujące złożenia kart, gdzie tylko cud może uratować świat. MutacjaJest to drugi dodatek dostępny w tym pudełku. Wprowadza on do gry piątą chorobę i bardzo wpływa na podstawowe zasady gry. Po pierwsze dodajemy 3 karty zdarzeń do talii miast – wprowadzają one do gry fioletowe kostki 5tej choroby w dosyć dużych ilościach. Po drugie w talii infekcji pojawiają się 2 karty wprowadzające do gry pojedyncze fioletowe kostki. Zmianie ulega również sam etap infekowania miast. Jeżeli dokładamy kostkę do miasta zawierającego przynajmniej jedną kostkę fioletową należy dodatkowo dołożyć tam fioletową kostkę, w efekcie czego dokładamy tam 2 kostki. Rozprzestrzenia się więc w zastraszającym tempie. A jak wynaleźć szczepionkę skoro nie mamy kart miast w piątym kolorze? Otóż tutaj jest odrobinę łatwiej – wystarczy 5 dowolnych kart i już mamy gotową szczepionkę, jednak mimo wszystko karty te trzeba odrzucić, co wiąże się jak zawsze ze stratą. Kiedy wygrywamy w przypadku mutacji? Kiedy znajdziemy wszystkie 5 szczepionek lub znajdziemy 4 podstawowe szczepionki i pozbędziemy się wszystkich fioletowych kostek z planszy. Czy używam mutacji? Chętnie. Oczywiście tylko jeżeli gram z osobami zaznajomionymi z podstawowym Pandemiciem, jednak Mutacja jest bardzo przyjemnym dodatkiem podnoszącym trudność w zauważalny lecz w miarę przewidywalny sposób. Bio-terrorystaI oto jest trzeci dodatek, a właściwie całkiem nowy tryb rozgrywki. Jeden z graczy wciela się w Bio-terrorystę przejmując kontrolę nad piątą – fioletową chorobą (w związku z czym nie można łączyć Bio-terrorysty i mutacji). Wprowadza trzeci wynik gry. Otóż gracze ratujący wygrywają w sposób identyczny jak w przypadku mutacji, terrorysta wygrywa jeżeli tamci gracze przegrają, a na planszy jest przynajmniej jedna kostka fioletowej choroby. Możliwe jest również, że wszyscy przegrają – wystarczy aby w momencie przegranej graczy nie było na planszy ani jednej fioletowej kostki. Nie będę rozpisywał się na temat tego wariantu, gdyż dużo trzebaby napisać aby przybliżyć zasady gry terrorysty (ma własny zestaw ruchów, dodatkowe zasady iterakcji z graczami, specjalne zasady zachowania się fioletowej choroby). Ograniczę się więc do mojego wrażenia... nie lubię Bio-terrorysty. Jest to tryb, który może się sprawdzić w gronie znajomych, jednak trudno być tym złym skoro w grupie ratującej świat jest własna żona. Wymaga to wybicia się ponad standardowe podejście do gier kooperacyjnych i najzwyczajniej na świecie aż przykro niszczyć świat, który pozostali gracze ratują... chciałoby się im pomóc, a nie można. U mnie ten dodatek regularnie pokrywa się kurzem. Aby grało się przyjemniejPoza dodatkowymi elementami wspomnianymi wcześniej pojawiły się również w dodatku 2 rzeczy uprzyjemniające rozgrywkę. Po pierwsze szalki Petriego z naklejkami, dzięki którym kostki chorób leżą w eleganckich pojemniczkach wyglądając znacznie bardziej „profesjonalnie” niż gdy leżały w stosach obok planszy. Po drugie dostajemy mniejsze pionki graczy. Dotychczas jeżeli w mieście leżało kilka kostek chorób, była stacja i 2-3 graczy trudno było to wszystko zmieścić, czasami nawet pojawiały się wątpliwości gdzie stoi dany pionek. Mniejsze pionki nie likwidują tego problemu w 100%, jednak poprawa jest zauważalna. Nie będą pisał wielkich pochwał, że naprawiono błąd z pierwotnego wydania, jednak naprawdę fajnie, że coś takiego zrobiono zamiast sprzedawać pudełko z niewielką pulą kart i kostek.  porównanie nowych-mniejszych pionków do pionków z podstawowej wersji PodsumowanieW zasadzie co miałem napisać o poszczególnych elementach to napisałem. Jednak pozostają ogólne wrażenia z dodatku... i jego ceny. Otóż nie da się ukryć, że dodatek kosztuje więcej niż podstawowa gra. Jest to zapewne spowodowane całkiem innymi kanałami dystrybucji polskiego wydania gry i importowanego dodatku. W przypadku wielu gier taka różnica bardzo zniechęciłaby mnie do zakupu, jednak tutaj jest odrobinkę inaczej. Jeżeli po wielu rozgrywkach w Pandemica czujecie, że dalej lubicie kooperacje i walkę z chorobami, ale gra staje się zauważalnie powtarzalna czy też chcecie grać w 5 osób lub podnieść poziom trudności polecam zakup dodatku. Nie można tutaj porównywać ceny z liczbą zawartych kostek i kart – dostajemy naprawdę dużo nowych wrażeń i urozmaiceń, a o to w dodatkach chodzi. A ja tymczasem idę ratować świat... A swoją drogą... czy realne jest uratowanie świata przy 7 kartach epidemii, zjadliwym szczepie i mutacji? Wątpię... ale dano nam możliwość! Tytuł: Pandemic: On The Brink Autor: Matt Leacock, Thomas Lehmann Wydawca: Z-Man Games Liczba graczy: 2-5 Cena gry: ok. 90 zł
Złożoność: 4/5 Wykonanie: 5/5 Ocena ogólna: 5/5
Profil na BGG Recenzja na ogrecave.com |